dynek.pl napisał(a):

Również się pod tym podpisuje.
rw88 pisze zazwyczaj długie posty ale zawsze jest to konkretna analiza, którą WARTO PRZECZYTAĆ
|
Dzięki, czasem dobrze wiedzieć, że ktoś to czyta, bo sam dobrze wiem, że zbytnio się rozgaduję i jest tyle słów, że sam pewnie takiego postu bym dokładnie nie przeczytał
Masz mnie

Ja też jestem zawiedziony wynikiem, ale moim zdaniem 75% porażki to trener, jego geniusz i masakryczne przygotowanie fizyczne - skoro drużyna o niezbyt dobrym poziomie wyszkolenia technicznego przebiega grubo poniżej średniej turniejowej sumy przebiegniętych kilometrów, a do najlepszych w tej dziedzinie traci koło 20 kilometrów, to musiało to się skończyć totalną porażką. Powiedzmy sobie szczerze, żeby coś osiągnąć musieliśmy być w czołówce tej klasyfikacji, musieliśmy biegać więcej od rywala i moim zdaniem było nas na to stać, sęk w tym że ktoś przygotowania zjebał.
Polska drużyna w takim kształcie po prostu nie ma prawa bez dobrego przygotowania fizycznego coś osiągnąć, to jest fakt i fakty, konkretne dane, a nie moje subiektywne spostrzeżenia potwierdzają, że byliśmy jedną z najsłabszych drużyn turnieju pod względem kondycji. A i są dodatkowe subiektywne przesłanki od piłkarzy i dziennikarzy, że trenowali zdecydowanie za ciężko w czasie przygotowań.
Zresztą weźmy kolejny niezbity dowód na moją teorię - 16 czerwiec 2012, Polska gra przeciwko Czechom, jeden z ważniejszych momentów historii naszego futbolu, jeden z najważniejszych, absolutnie niepowtarzalnych momentów w karierze wszystkich zawodników grających w polskiej drużynie, gramy o historyczny awans do ćwierćfinału ME, mamy godzinę 21:30, do przerwy wynik 0:0, stworzyliśmy w pierwszej części gry kilka sytuacji bramkowych i generalnie mecz jest raczej równy. I powiedzcie mi do cholery, czy to przypadek, czy piłkarze mają aż tak nasrane we łbach, że przychodzi druga połowa i nie chce im się biegać i walczyć nawet w takim historycznym momencie? Czy właśnie to powoduje, że być może pobijamy jeden z niechlubnych rekordów w ilości kilometrów przebiegniętych przez całą drużynę w czasie jednej połowy, czyli...30, słownie TRZYDZIEŚCI KILOMETRÓW
Wyobraźcie sobie, TRZYDZIEŚCI KILOMETRÓW, gdyby w pierwszej połowie był taki sam wynik, to w czasie całego meczu przebiegliby...60 kilometrów! A rekord tego turnieju to bodaj 118 kilometrów! Tu nie ma wojny niuansów, to nie jest minimalna różnica, to jest przepaść i to w dziedzinie, w której powinniśmy i byliśmy w stanie należeć do najlepszych! Piszczek pod względem łączenia perfekcyjnej kondycji z szybkością jest jednym z ewenementów światowego futbolu, powiedzcie mi, jak wyglądał fizycznie na tych mistrzostwach? No właśnie. Mieliśmy skład złożony z piłkarzy Bundesligi, Ligue1, Eredivisie, Jupiler League...a przebiegli 30 kilometrów w najważniejszej połówce meczu w ich karierze.
Nie chce się znowu rozgadywać, bo na analizy po E2012 jest już trochę nie w czas, ale jestem w stu procentach pewien, że ta drużyna miała potencjał, żeby co najmniej przegrać z Niemcami w ćwierćfinale po fajnym, szybkim meczu, strasząc mocno rywala choćby w kontrach. Z Ruskami, mimo TRAGICZNEGO przygotowania fizycznego, mimo posiadania trenera, który nie wypracował ŻADNYCH schematów gry ofensywnej, byli w stanie kilka razy fajnie wyjść z kontrami, grać w miarę efektowny futbol. To teraz pomyślcie, jakby wyglądała nasza gra z zawodnikami przygotowanymi na bieganie 118 kilometrów w czasie meczu, a nie 100 kilometrów i 900 metrów? Poraz kolejny powiem, no właśnie.
Dołóżcie jeszcze do tego inne smaczki, już bardziej subiektywne - czyż nie lepiej od Boenischa i Obraniaka na lewej stronie wyglądałby zgrany duet Wawrzyniak z Rybusem? Czyż nie warto było zrezygnować (przynajmniej z Czechami) z trójki defensywnych pomocników i zamiast jednego z nich wprowadzić kreatywnych Wolskiego i Mierzejewskiego, podwieszonych pod Lewego? Nawet z Grekami w tym miejscu partaczył Obraniak, tak że i ten mecz pod tym względem trzeba spisać na straty.
Reasumując, moim zdaniem czysto piłkarski potencjał był dużo, dużo większy, ale nie został wykorzystany w żadnym stopniu. Został spartaczony przez słabe przygotowanie taktyczne Smudy i krecią robotę amatorów od przygotowania fizycznego - skąd w ogóle oni tych ludzi wytrzasnęli? To byli ludzie, dla których to był...debiut w przygotowaniu piłkarzy. Jestem pewien, że z rozsądnym trenerem możemy zdziałać dużo więcej i grać ciekawszy futbol.