sanderuss napisał(a):

1. przychody podatkowe do calosci budzetu to odpowiednio:
2005- 87%;
2006- 88%;
2007- 87%;
2008- 86%;
Nie bede rozgraniczal poszczegolnych podatkow bo juz ci napisalem ze dla mnie podatek to podatek. Transfer na drodze obywatel -> panstwo. Jakbys tego nie ujal wychodzi ze Kowalski musi te danine ujscic.
2. Ciecia ZUSu mialy tez o ile pamietam wplynac na redukcje kosztow pracy, czyz nie? Oto jak wplynely: sredni miesieczny koszt pracy na 1 zatrudnionego to:
2005 - 3252pln;
2006 - 3421pln;
2007 - 3720pln;
2008 - 3986pln.
(dane za raportem Sedlak&Sedlak)
Jak widzisz ta funkcja tez rosnie.
|
ad1
No i co z tego wynika

Czy podane przez Ciebie przychody podatkowe obejmują: podatek Belki, cła, akcyzę, podatek transportowy itp? Czy uwzględniają również obciążenia ZUS? Pytam bo pierwotnie w analizie uwzględniłeś tylko trzy podatki: CIT, PIT i VAT. Natomiast nie uwzględniłeś (tak sądze) obciążeń z tytułu ZUS. Moim zdaniem bardzo mocno zakłamuje to obraz. Wiadamo że głównym osiągnięciem PiS w zakresie redukcji podatków było obniżenie ZUS (w sumie o 7% z czego 5% bezpośrednio dla pracowników). Była to decyzja słuszna bowiem w sposób bezpośredni zwiększała przychody tych najmniej zarabiajacych (innymi słowy: Państwo oddawało ludziom część ze swoich przychodów ubytek których był kompensowany zwiększonymi przychodami z tytułu Vat i Cit). Jeśli teraz w swojej kalkulacji nie uwzględnisz w liczniku efektu tych zmian (w postaci mniejszych wpływów do budżetu z tytułu ZUS) to zwyczajnie wypaczasz ten wskaźnik. A moim zdaniem (nie podałeś dokładnego sposobu wyliczenia) wpływy z tytułu ZUS nie są uwzglednione w Twojej kalkulacji. Mam nadzieje że powyższą dyskusję prowadzimy w dobrej wierze a nie z tezą że "PiS jest taki sam jak PO". Dlatego prosiłbym abyś zechciał podać jakie kwoty PKB przyjałeś w poszczegolnych latach jako mianownik wskaźnika oraz jakie kwoty podatków przyjąłeś jako licznik (gdybys podał jeszcze linki na podstawie ktorych przyjałeś te kwoty byłoby jeszcze bardziej profesjonalnie).
Jeśli chodzi o rozbicie podatków. O ZUS już było. Teraz o CIT i VAT. Natura tych podatków jest taka że wplywy z ich tytułu rosną wraz ze wzrostem gospodarczym. Natomiast ich zmiana wymaga zmiany całego sytemy podatkowego. Innymi słowy: wyobraź sobie że pod koniec 2005 do władzy dochodzi najbardziej liberalny z liberalnych polityków (powiedzmy że jest to JKM choć nie będę się przy tym upierał). I co taki człowiek może zrobić z podatkami (oczywiście pod pod warunkiem że nie jest idiotą)

Przede wszystkim: budżet na 2006 ma już przygotowany na następny rok. A zatem siłą rzeczy w roku 2006 musi działać (przynajmniej na poczatku) w oparciu o ten budżet. Pierwsze co robi to próbuje analizować jakie będą jego koszty (wojsko, policja, administracja itp, itd). Jak myślisz ile potrzeba na to czasu? Ze swojego doświadczenia powiem Ci że tak długo jak nie przerobisz całego roku samemu jest szaleni trudno ocenić jaki poziom kosztów jest tym własciwym (ale rok to moim zdaniem jest i tak za krótko). Dla potrzeb tej dyskusji przyjmijmy że rok 2006 jest przeznaczony na analizę kosztów. Jednocześnie powinieneś zbadać jakie są możliwości pozapodatkowego wzrostu przychodów budzetowych. A w przypadku Polski są one bardzo duże. I chodzi tu przede wszystkim o różnego rodzaju agencje które są opanowane przez ludzi służb, dysponują ogromnymi środkami a jednocześnie stanowią ogromne obciążenie dla budżetu. Ten problem miał być za rządow PiS rozwiązany przez projekt "konsolidacji budżetu" który niestety nie udało się sfinalizować (zwracam uwagę że PO ze trachu przed reakcją służb wycofała się w ogóle z realizacji tego projektu). Mając pojęcie o kosztach jesteś w stanie dopasować do nich swoje przychody.Z tym że jak wspomniałem już wcześniej: przychody z podatków takich jak VAT czy CIT są ze swojej natury znacznie bardziej niestabilne niż PIT czy ZUS. Dlatego jeśli chcesz dać ludziom udział w korzyściach wynikających z dobrej koniunktury robisz to przez PIT i ZUS. Kompleksowa reforma całego systemu (PIT, CIT, VAT, ZUS) wymaga danych dłuższych niż jeden rok. I teraz nawiązanie do JKM obejmującego rządy pod koniec 2005. Zakładając jego racjonalność współczynnik który definiujesz (a więc obejmująca całość PIT, VAT, ZUS i CIT; ok u Ciebie bez ZUS) w roku 2006 bynajmniej nie spadnie (zebranie danych dotyczących wydatków, przeprocesowanie redukcji podatków). Co więcej jego ewentualne zmniejszenie w 2007 będzie obarczone bardzo dużym ryzykiem (ze względu na brak danych). Najbardziej racjonalną decyzją jaką może podjąć jest redukcja w 2007 tych podatków których zmienność jest najmniejsza, podjęcie działań zwiększających "pozapodatkowe przychody budżetu" (konsolidacja) i analiza redukcji pozostałych podatków w kontekście sytuacji gospodarczej. Czyli dokładnie to co zrobił PIS.
ad2
Mam wrażenie że nie rozumiesz na czym polegał problem ze zgłaszanym przez pracodawcow problemem ze wzrastajacymi "kosztami pracy" (pisało się również o "klinie podatkowym"). Chodziło im nie tyle o rosnące płace (bo jest to czynnik rynkowy a zatem od nich niezależny) ale o związane z tą płacą daniny płacone do ZUS. I tutaj koszty zostały znacząco przez PIS zredukowane: udział składki płaconej przez pracodawców spadł o 2%.
Powoływanie się w tym kontekście na dane S&S chciałbym pozostawić bez komentarza ale nie nie wytrzymuję

.
Godzina późna dlatego postaram się odnieść jutro do zgłoszonych przez Ciebie "zastrzeżeń" w stosunku do Kryże, Kownackiego i Skrzypka.