hunter napisał(a):

|
I w tym kontekście pisałem o Łobodzińskim, gościem zachwycała się niemal cała Polska, był czołowym zawodnikiem Zagłębia, mocno się wyróżniającym. I w takim momencie przygody z piłką trafił do Wisły.
|
Kłamiesz, czy po prostu nie wiesz o czym piszesz?
W chwili przejścia do nas Łobodziński był po fatalnym sezonie - jego niektóre akcje podbramkowe przypominały Sikorskiego. Dlatego właśnie kosztował nas tylko 400 tys. euro - trochę mało jak na "wyróżniającego się" w lidze reprezentanta Polski? Ale Zagłębie nie robiło problemów z pozbyciem się go przed końcem kontraktu (miał jeszcze roczny), oddało go z pocałowaniem ręki.
To zresztą bez znaczenia, bo skoro wówczas ja i kilku innych forumowiczów wiedzieliśmy, że to łamaga, to powinien tym bardziej prześwietlić go Bendarz. Łobodziński jest jego żałosną wpadką, porównywalną z Jirsakiem, Beto czy Gargułą, a gdyby Wojtuś nie był umoczony (!!) to do dziś płacilibyśmy mu wysoki kontrakt.
Sytuacja podobna jak z Jaliensem, z tym że on umiał kiedyś grać w piłkę i nie był zamieszany w korupcję. Ale Valcxx miał kilka naprawdę udanych transferów, Jacuś zaś - tak naprawdę - tylko jeden.
Tu uwidacznia się Twoja hipokryzja: Łobodziński po beznadziejnym sezonie to była drobna pomyłka i Jacuś jest OK, ale z bijącym go na głowę CV Kew to zbrodnia. A teksty o kontrakcie ponad stan sobie daruj, bo Cupiał dobrze wiedział co się dzieje. Znudziła mu się zabawka - OK, ale nie udawajmy że stał się ofiarą holendrów.