sanderuss napisał(a):

1. Jakas wykładnia musi byc. A szara strefa tak czy siak do budzetu sie nie liczy. Sprawdzilem lata 2005, 2006 i tam tez jest zachowana ta prawidłowośc że wpływy podatkowe przewyzszaja wzrost sredniej.
2. Poza tym nie rozumiem czemu miałbym rozdzielac PIT od VAT czy CIT. Podatek to podatek. Danina/haracz na rzecz państwa jakkolwiek by nie był nazwany dalej bedzie skutkował odprowadzeniem kasy od podatnika do rzadu.
|
ad1
Wydaje mi się że dość wyczerpująco wyjasniłem dlaczego GDP jest lepsze od średniej krajowej (zresztą nawet zacytowana definicja to dodatkowo potwierdza). W geście dobrej woli podam dodatkowy przykład: wyobraź sobie że bezrobocie spada o 50% i zatrudnieni bezroborni uzyskują wynagrodzenie na poziomie średniej krajowej. Jeśli weźmiesz wtedy relację średniej (powiedzmy że nie zmieniła się w okresie) do podatków (również bez zmian) to Twoj wspołczynnik się nie zmieni. A prawda jest taka że do społewczeństwa trafiło znacznie więcej środków (różnica pomiedzy zasiłkiem a średnią pomnożona przez ilość zatrudnionych bezrobotnych). Jeśli również on Cię nie przekonuje będziemy musieli pozostać przy swoich zdaniach.
ad2
Naprawdę tego nie rozumiesz

Zmiana całego systemu podatkowego (VAT, CIT, PIT, ZUS) w ciągu niecałych dwóch lat nie jest możliwa. W ciągu niecałych dwóch lat swoich rządów PiS dał ludziom partycypację (poprzez redukcję PIT i ZUS) w efekcie wzrostu gospodarczego. Co dodatkowo uchroniło nas jak dotychczas przed recesją. Czynienie PiS zarzutów z tego że w ciągu dwóch lat udało mu się zredukować tylko PIT i ZUS to moim zdaniem demagogia. Uważam że w ciągu tych dwóch lat dali ludziom max tego co było do dania w postaci redukcji podatków.