|
Nie deprecjonujcie tak Poznaniaków i nie tłumaczcie, że u nas to niby chleb powszedni. Bzdura.
Faktem jest, że poznaniacy potrafili zrobić dobrą robotę wokół przychodzenia na mecze, właśnie pośród nie-fanatyków. Akurat byłem wtedy przez kilka dni w Poznaniu i jesli ksiądz na spotkaniu z młodzieżą licealną i studentami robił atmosferę, że nie przyjść na mecz to obciach, jesli w pracy ludzie zapisywali się na listy wyjazdowe, to jest to coś, czego u nas nie było, bo spora grupa kibiców bardziej przejmuje się utarczkami z Cracovią i wmawianiem sobie jakie to ich stowarzyszenie jest wspaniałe, zamiast robic rzeczywiście dobrą atmosferę.
Przesadzę teraz świadomie, ale dla wielu u nas wazniejsze jest pocisnąc na treningu Holendrów Cracovii, niż na tym samym treningu zrobić atmosferę, która pikników przekona, że warto przyjść na stadion i wysupłać trochę kasy na bilety zamiast siedziec w domu.
To tylko moje zdanie, z którym nikt nie musi się zgadzać
...nie będę wchodził w dalsze dyskusje z idiotą....
|