wislak68 napisał(a):

Moim zdaniem w żadnym z podniesionych punktów nie masz racji:
Prosty przykład: GDP wynosi 1000 budżet powiedzmy 100 (a więc dla uproszczenia załóżmy że mamy tylko jeden podatek i wynosi on 10% ad valorem). W następnym roku wzrost był 20% a więc GDP wynosi 1200, jednocześnie podatek obniżono do powiedzmy 9% . A zatem budżet wyniesie 108. Jednym słowem obywatelom zostanie 1092 a więc o 192 więcej niż w roku poprzednim. Obciążenie podatkowe co prawda rośnie ze 100 do 108 ale znacznie spada jako udział kosztów podatków w przychodach obywateli. A to jest chyba właśnie to co ich najbardziej interesuje: ważne jest nie to że zapłaci o 8% więcej ale to że nawet z tymi wzrostem będzie miał do dyspozycji znacznie więcej kasy. Dlatego nie zgadzam się z twierdzeniem że z realnym obniżeniem podatków mamy do czynienia tylko wtedy gdy mamy mniejsze wpływy do budżetu. Takie podejście ignoruje zupełnie efekt wzrostu.
Podobnie demagogiczne wydaje mi się twierdzenie że obniżka PIT była zgraniem pod publiczkę bo budzet był większy. Daj nam Boże więcej takiej demagogii . Ludziom relanie zostało w kieszeniach więcej pieniędzy a efekt większego budżetu był właśnie efektem wzrostu.
Jak na pierwsze lata wykorzystania funduszy (2005-2007) to wykorzystywaliśmy ich rekordowo dużo. I było to właśnie ogromna zasługa PiS. Bardzo wiele w tym zakresie zrobiła śp minister Natalli-Świat. Jest faktem że ostatnie afery związane chociażby z dotacjami do kontraktów informatycznych pokazują że (jak można się było tego spodziewać) pod rządami PO ten system uległ daleko idącej degeneracji.
Jeśli chodzi o polityke wschodnią to podwójnie się z Tobą nie zgadzam: obecnie jak to ująłeś Rosji nie wku... a ich sposób traktowania nas chociazby w sprawie śledztwa smoleńskiego czy zwrotu wraku wskazuje że mają nas w jeszcze głębszym poważaniu niż za PiS. To samo dotyczy ceny gazu: polityka miłości zaowocowała tym że płacimy za rosyjski gaz najdrożej w Europie. A na dokładkę kraje postsowieckie mają nas za frajerów i swoje interesy z Unią wolą załatwiać bezpośrednio w Berlinie niż tak jak za PiS poprzez Warszawę.
|
Przyjmijmy ze wplyw PiS na budzet to lata 2007 i 2008. Wplywy podatkowe do budzetu to odpowiednio 206,385 i 228,194. Srednia placa to 2691.03 i 2943.88. Czyli procentowy wzrost obciazenia podatkowego jest wiekszy od wzrostu sredniej placy. Wykorzystanie unijnych subwencji to odpowiednio 51% i 41%.
Co do wyksztalcenia JK to moja pomylka. Juz bede pamietal na przyszlosc
