palikot napisał(a):

|
A3. W Angii kochają piłke, i kibice Birmingham, czy Nothingam forest nie zazdrośczą ManU czy City wielkich aktorów i dają rade przychodzić na mecze w 2 lidze po kilkadziesiąt tysięcy. Aktorów do tego nie potrzebują poprostu - inna mentalność. Oby tak samo jak tam kochało się piłke u nas, to aktorów nie trzeba będzie pozyskiwać.
|
Zapytam wprost - czy Ty jesteś normalny?
Wytłumacz mi, na jakiej podstawie uważasz, że piłkę graną w Championship można pod względem stylu, klasy zawodników czy ogólnego poziomu porównywać z tym co serwuje się w polskiej lidze, a w szczególności na Reymonta?
Brak mi słów... Gdybyśmy mieli takich piłkarzy jak w NF, to publika waliłaby do nas drzwiami i oknami ponieważ tam grają naprawdę dobrzy zawodnicy. Tacy na jakich nas nie stać i jeszcze długo nie będzie.
Jasne, liga jest siłowa, ale poziom, kultura gry, wyszkolenie indywidualne to po prostu przepaść w stosunku do naszych warunków.
Ja rozumiem, że zapamiętałeś się w obronie Łysego - Twoja rzecz, ale nie rób z rodaków debili nie potrafiących docenić dobrego futbolu. To co gramy jest raczej jego parodią: mniejszą lub większą i tu należy dopatrywać się problemów z frekwencją. Gdyby w NF grał Kirm, albo gdyby ściągnęli taką parodię piłkarza jak Sikorski, to wtedy można by porównywać kto jest bardziej fanatyczny.
OK, masz swój świat, Jacuś jest w nim ekspertem, źli są Holendrzy - nie ma sprawy. Tyle, że w tym punkcie napisałeś coś tak skandalicznie głupiego, że chyba pora trochę wyluzować. Nie wiem - wyjdź na spacer, przewietrz się - cokolwiek. A jak znajdziesz czas, to pooglądaj inne ligi, nawet "takie" Championship. Może Cię oświeci że w Anglii przeciętni gracze Championship u nas byliby wielkimi aktorami...
Dam Ci jeden przykład: Kamil Kosowski na Championship był za słaby, a miało to miejsce jeszcze przed jego powrotem do Wisły, gdzie z miejsca stał się gwiazdą.