Wyświetl pojedynczy post
Mareq
Senior Member
 
 
Od: 04.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#18167
Stary 03.07.2012, 14:13
Cytat:
Napiszę w ten sposób: linki zamieściłem bardziej w celu pokazanie że istnieje alternatywna koncepcja dla realizowanego obecnie modelu integracji europejskiej.
Jeśli chodzi o Twój wywód dowodzący "odrębności" brytyjskiej to napisze że moim zdaniem najistotniejsza różnica pomiędzy Wlk Brytanią a np: Grecją polega na tym że Brytyjczycy mają potencjał i odwagę aby powiedzieć "nie" a Grecy (ale tutaj można dodać większość innych krajów Unii) nie mają potencjału i dlatego wydaje im się że nie powinni mieć również odwagi aby to "nie" powiedzieć. Ale to się zmienia i będzie się zmieniać coraz szybciej. Wraz z postępującym kryzysem. W samej Grecji partie antyeuropejskie (a przynajmniej przeciwne obecnej wersji integracji) mają bardzo silną reprezentację a podejrzewam że ich znaczenie będzie raczej rosnąć niż maleć. Myślę że podobnego rozwoju wypadków możemy się spodziewać najpierw w Hiszpanii a później we Włoszech. Kraje skandynawskie tradycyjnie były bardziej przychylne Brytyjczykom niz Niemcom i wraz z ewentualnym osłabieniem pozycji UK w Unii mogą zacząć na serio obawiać się (i całkiem słusznie) niemieckiej dominacji. W Europie środkowej już kontestują Czesi a myślę że jeszcze parę głupich akcji Komisji a kontestować zaczną Węgrzy.
Z Grecją to jest tak jak ze szklanką do połowy pełną albo pustą. Ty stwierdzisz, że partie antysystemowe i nastawione krytycznie do Unii(co ciekawe Syriza jak i reszta komuszej Europy atakuje Unię jako twór do cny kapitalistyczny i neoliberalny co bardzo ciekawie się ma z punktu widzenia krytyki Unii jako twór dogłębnie przesiąknięty socjalizmem ; ) zyskują , co jest prawdą , ale można skontrować, że mimo tak gigantycznych obciążeń nałożonych na Grecję, które z dużą mocą pompują antyunijny balon, mimo wszystko ostatnie wybory wygrała koalicja ,,namaszczona'' przez unijne elity.

Hiszpania i Włochy to sytuacja zupełnie inna, bo nie wydaje się by były w stosunku do obydwu krajów konieczne aż tak drastyczne plany oszczędnościowe jak te skierowane do Grecji. Ponadto we Włoszech a już szczególnie w Hiszpanii(przypominam, że Hiszpanie w zdecydowanej większości poparli Traktat Konstytucyjny) ciężko doszukać się liczących się politycznie sił antyunijnych(we Włoszech w zasadzie jest to tylko Lega Nord).

Jeżeli chodzi o Skandynawię, to Szwecja i Dania owszem mogą być nastawione sceptycznie co do planów ściślejszej integracji i popierać pozycje brytyjską, natomiast Finlandia(Skandynawia sensu largo ; ) ) raczej pozostanie wierna Unii. Wystarczy przytoczyć niedawną wypowiedź byłego fińskiego ministra spraw zagranicznych a obecnie ministra handlu i spraw europejskich Aleksandra Stubba; ,,Co oznacza obecny kryzys dla integracji europejskiej? Jestem z całego serca federalistą i więcej Europy jest moją naturalną odpowiedzią na każde wyzwanie''.

Jeżeli chodzi o wschodnią część Unii, to Czesi jak to Czesi, ale wśród pozostałych państw raczej ciężko dostrzec wyraźne oznaki oporu, a relacje na lini KE- rząd Węgier nie wydają się ulegać zaognieniu. Ostatnio na wniosek KE została zniesiona kara zamrożenia funduszu spójności za nadmierny deficyt. Jeżeli chodzi o nasz kraj, to Sikorski dał raczej jasną odpowiedź, zarówno w ubiegłym roku w Berlinie jak i podczas tegorocznego expose dotyczącego polityki zagranicznej, czy podpisując przesiąknięty federalistyczną myślą raport Westerwellego.

Jedni w obecnym kryzysie dostrzegają pierwsze symptomy upadku na tyle już zintegrowanej Unii i transfer kompetencji z centrum do państw. Drudzy natomiast , których podpiąć można pod wspomnianego już wcześniej fińskiego ministra widzą obecne wydarzenia jako ,,trampolinę'' na wyższy poziom integracji i przewidują transfer kompetencji z państw na rzecz Unii. Jak będzie się okaże, ale to ciekawe że można obecne wydarzenia interpretować na dwa tak skrajne sposoby. Raczej pewne jest, że Unia nie pozostanie taka jak jest w obecnym kształcie. Albo pójdzie w kierunku dezintegracji albo głębszej integracji. Oczywiście nie musi(i bardzo prawdopodobne, że tak nie będzie )iść ani jednym ani w drugim kierunku iść jako całość. Jak będzie się okaże, ale wydaje mi się, że odpowiedź poznamy w niedługim okresie czasu.

=====================================

Co do tekstu Selina , to dosyć ciekawy(choć nie odkrywczy). Ogólnie lubię gościa posłuchać czy poczytać bo głupi nie jest, ale popolemizować można zawsze.

Pisze on np. ,,Po pierwsze, nie ma „narodu europejskiego”, który chciałby takiego tworu. Europejczycy nadal uważają się przede wszystkim za Niemców, Francuzów, Włochów czy Polaków i w swojej większości nie mają ochoty rezygnować z zalet istnienia państwa narodowego, realizującego narodowe interesy.''

Owszem narodu europejskiego nie ma i np Polacy uważają się nadal przede wszystkim za Polaków, natomiast wniosek o tym, że wynika z tego brak ochoty rezygnowania z zalet istnienia państwa narodowego, realizującego narodowe interesy jest wnioskiem opartym już zupełnie na przypuszczeniach. Po pierwsze istnienie bardziej zintegrowanej Unii nie oznacza rezygnacji z istnienia struktury państwa, po drugie nie wyklucza realizacji interesów grupy(nie zawsze możemy mówić o narodzie, w przypadku naszego państwa jak najbardziej) zamieszkującej obszar tego państwa. Czy w ramach największych federacji nie odbywają się polityczne rozgrywki na linii części składowe vs centrum ?
Czy zatem narody zamieszkujące Europę chciały by takiego tworu ? Odpowiedź nie jest wcale taka pewna. Traktat Konstytucyjny został np. w referendum odrzucony we Francji czy w Holandii , ale już np w Hiszpanii czy Luksemburgu(wspominam pro forma, bo tutaj akurat ciężko mówić o reprezntatywnej grupie) przyjęty. Właściwie jedyną szansą na uzyskanie odpowiedzi na to czego chcą ludy zamieszkujące Europę byłoby ogólnoeuropejskiej referendum w tej kwestii.

Następinie pisze ,,Po drugie, nie ma „europejskiej opinii publicznej”, która mogłaby być wyrazicielem czegoś, co można by było w przyszłości nazwać „europejskim dobrem wspólnym”.
Po trzecie, trudno sobie wyobrazić demokratyczny wybór władz na poziomie europejskim (europejskiego rządu czy prezydenta). Już dziś większość instytucji europejskich nie wywodzi się z werdyktu demokratycznego, lecz z zakulisowych ustaleń przywódców państw narodowych i silnego lobby eurokratów.(...)Tylko naiwni nie dostrzegają, że hasło „więcej integracji” oznacza dziś przede wszystkim przekazanie większej władzy Niemcom,''

Może mam zbyt rozbudowaną wyobraźnię, ale demokaryczny wybór władz na poziomie europejskim nie jest dla mnie czymś niepojętym. Zresztą o powszechnych wyborach przewodniczącego Komisji Europejskiej oficjalnie mówiła rządząca niemcami CDU na swoim jesiennym zjeździe partyjnym. Myślę, że wraz z pojawieniem się możliwości wyboru przewodniczącego KE w wyborach powszechnych, zaistnieje kwestia zarówno ,,europejskiej opinii publicznej'' jak i ,,europejskeigo dobra wspólnego''. Jednocześnie wzmocnienie demokratycznej legitymacji instytucji unijnych i wzmocnienie sił instytucji demokratycznie legitymowanych powinno spowodować uniknięcie obaw o przekazywanie większej władzy Niemcom.

I na koniec pisze pan Selin bardzo ładnie

,,Również z tego względu warto przyhamować proces integracji, by doczekać czasów, gdy wśród elit europejskich będą dominowali ludzie niewstydzący się wielkości cywilizacji europejskiej, jej korzeni religijnych, filozoficznych i prawnych.''

Fajnie pomarzyć, ale ja jestem zdania że najpierw trzeba mieć mocne ramy instytucjonalne i systemowe, a później można wymieniać elity.
Ostatnio edytowane przez Mareq : 03.07.2012 o godz. 14:49.