Mareq napisał(a):

Jestem przekonany , że Unia nie zgodzi się na żadne renegocjacje warunków członkostwa UK a biorąc pod uwagę cele jakie zostały postawione w ramach wzmocnienia unii gospodarczej i walutowej , to opór Wielkiej Brytanii będzie narastał. Jestem sobie w stanie wyobrazić , że przyszłe zmiany traktatów(które będą konieczne w ramach wzmacniania unii gospodarczej i walutowej) mogą być poddane w UK pod referendum które może jednocześnie dotyczyć wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii.
Fakty są takie, że obecna narracja prawie jednogłośnie mówi o przekazywaniu kolejnych kompetencji przez państwa na rzecz Unii. Prawie jednogłośnie, bo wyraźnie z tej narracji wyłamuje się UK. Jeżeli chodzi o ostatnie przykłady , to można wskazać zdecydowany opór przed wprowadzaniem rozwiązań paktu fiskalnego do Traktatów, czy blokadę podatku od transakcji finansowych.
Nie od dziś wiadomo, że Wielka Brytania jest głównym przeciwnikiem coraz głębszej integracji w ramach Unii. Nawet Churchill mówiąc o Państwach Zjednoczonych Europy nie przewidywał udziału w nich Wielkiej Brytanii, jej uczestnictwo w integrującej się Europie nie było również przewidziane w przedwojennej koncepcji Paneuropy.
Wydaje się, że taki stan nie jest dobry ani dla Wielkiej Brytanii ani dla Unii i że rządzący zdają sobie sprawę, że jakoś trzeba ten problem rozwiązać, bo coraz trudniej będzie dalszym stopniu utrzymywać ten stan rzeczy. W szczególności jeżeli Unia będzie dążyła do tego co sobie postawiła jako cel.
Jeżeli chodzi zaś o bieżące rozgrywki polityczne, to trzeba pamiętać, że koalicjantem Torysów są Liberałowie którzy są jak najbardziej za członkostwem UK w Unii.
|
Napiszę w ten sposób: linki zamieściłem bardziej w celu pokazanie że istnieje alternatywna koncepcja dla realizowanego obecnie modelu integracji europejskiej.
Jeśli chodzi o Twój wywód dowodzący "odrębności" brytyjskiej to napisze że moim zdaniem najistotniejsza różnica pomiędzy Wlk Brytanią a np: Grecją polega na tym że Brytyjczycy mają potencjał i odwagę aby powiedzieć "nie" a Grecy (ale tutaj można dodać większość innych krajów Unii) nie mają potencjału i dlatego wydaje im sie że nie powinni mieć również odwagi aby to "nie" powiedzieć. Ale to się zmienia i będzie sie zmieniać coraz szybciej. Wraz z postępującym kryzysem. W samej Grecji partie antyeuropejskie (a przynajmniej przeciwne obecnej wersji integracji) mają bardzo silną reprezentację a podejrzewam że ich znaczenie będzie raczej rosnąć niż maleć. Myślę że podobnego rozwoju wypadków możemy się spodziewac najpierw w Hiszpani a później we Włoszech. Kraje skandynawskie tradycyjnie były bardziej przychylne Brytyjczykom niz Niemcom i wraz z ewentulanym osłabieniem pozycji UK w Unii mogą zacząć na serio obawiać się (i całkiem słusznie) niemieckiej dominacji. W Europie środkowej już kontestują Czesi a myślę że jeszcze parę głupich akcji Komisji a kontestować zaczną Węgrzy. Europa zaczyna trzeszczeć w szwach a Niemcy nie mają już wystarczająco dużo kasy aby to wszystko spacyfikować. W tym kontekście bardzo spodobał mi się artykuł Sellina w dzisiejszej GPC:
http://niezalezna.pl/30573-przyszlosc-unii
I jako kontynuację wątku Camerona i jego wypowiedzi na temat referendum zamieszczam omówienie wystąpienia Liama Foxa, jednego z liderów grupy eurosceptycznej w partii konserwatywnej:
http://www.guardian.co.uk/politics/2...?newsfeed=true
I na koniec pytanie do pozostalych użytkowników: czy cytowanie w oryginale stanowisk na temat integracji poszczegolnych frakcji brytyjskiej PK to przypadkiem nie jest dla was zbyt duży poziom szczegółowości dyskusji

Jeśli ktoś tylko wyrazi taką chęć dam sobie z tym spokój.
edycja:
Załączam link do omówienie artykułu z IHT który nakreśla problemy przed którymi stoi gospodarka niemiecka. To a'propo tego że Niemcom zaczyna już brakować kasy na finasowanie reszty Europy:
http://biznes.interia.pl/raport/grec...merkel,1817706