|
Po pierwsze - idą autentycznie ciężkie czasy i generalnie to nie jest czas by się żreć.Luźno sobie podyskutować ale bez tej całej 'najmojszości'.
Po drugie - to już jest pewne, przynajmniej na początku, zapowiada się tragedia jeśli chodzi o frekwencje - jeszcze ludzie nie ogarnęli się po Lameyach i Jaliensach a tu przychodzą Sikorski i Żemło..na tych nazwiskach to frekwencji się nie zbuduje a jeden Głowacki nie wystarczy - ucierpią w dużej mierze sektory tzw piknikowe ale myślę że i C się przerzedzi.
Szczególnie że najpewniej i Meliksona się pozbędziemy a on mimo słabszej gry, ludzi przyciągał.
Po trzecie, to by trza sparafrazować słynne powiedzenie na coś w ten deseń - 'tu nie ma co liczyć na dobrą postawę, tu trzeba się zacząć modlić'...modlić byśmy dobrze weszli w ten sezon, bo to jedyna szansa na to by to się jakoś kręciło.
Jak padnie gra, to całkowicie padnie frekwencja a co za tym idzie wpływy i to wszystkie a nie tylko na biletach.
Jeśli ponoć Wisła nie była w stanie utrzymać budżetu na poziomie 50 milionów, przy średniej frekwencji, mistrzostwie i pucharach - na których samych to klub mógł nawet do 20 mln złotych zarobić, to ciekaw jestem jak utrzyma 40 - bez frekwencji, pucharów , przy miernych stawkach reklamowych i mniejszych pieniądzach z C+
|