|
Nie wiem, czy Bednarz autoryzuje w ogóle wywiady, w których sprzedaje swoje fantasmagorie, ale strzelam w ciemno, że tak. Niby facet wykształcony i w ogóle ę-ą, tyle że czasami pieprzy takie banialuki, że głowa pęka. I aż dziw bierze, że czytając później swoje wywody nie dostrzega tych kretynizmów. Najświeższy przykład? Jeszcze ciepły wywiad z Gazety Krakowskiej:
- Wysyłamy już komunikat, że teraz bardziej jest nam potrzebny kibic na trybunach, niż kolejny napastnik, czy obrońca.
Nie wiem, co ma zasadniczo polityka transferowa (zwłaszcza ta obecna, będąca refleksem wyschniętego źródełka z forsą) do zapełniania stadionu, ale każdy odpowiedzialny w klubie za finanse delikwent, marzy o pełnym stadionie, kulturalnym, siedzącym dopingu, itd. Standard. Bo wiadomo: więcej kibiców = więcej talarów w sakwie. Ale do tego droga daleka, bo 30. tys. stadion, to nie kurnik i samym gadaniem się tego nie osiągnie. A skoro piłkarze zasilający skład przypominają trzeci sort, to sposobów wypada poszukać gdzie indziej (polecam np. poważną analizę cen biletów i ogarnięcie pionu odpowiedzialnego za marketing, Panie Jacku!). Póki co wygląda na to, że Probierz musi poustawiać Wisłę tak, by ta strzelała minimum po 3-4 bramki na mecz i grała ultrawidowiskowo, ale niekoniecznie trzeba mu zapewnić do tego klasowych zawodników...
- A popełnił Pan jakiś błąd wiosną tego roku? Oczekiwania były takie, że nowe władze w klubie i trener uratują sezon i będą chociaż europejskie puchary.
- (...)Trudno jednak powiedzieć, czy to wynikało z naszego błędu. Trener i ja przyszliśmy do klubu w momencie, w którym już niewiele można było zrobić. Mam wrażenie, że główną naszą słabością była motoryka.
Motoryka. Jasne, ale to już, wiadomo, wina trenera. Choć tutaj jeszcze można zwalić winę na Maaskanta, żeby tak delikatnie póki co odpuścić Probierzowi. Niemniej, ja "Mr. Dżej-Bi", nie mam sobie personalnie nic do zarzucenia.
Tak samo Jacuś znakomicie wykręca się od pytania o kadrę w momencie meczu z Levadią. Od razu zrzuca niemal całą odpowiedzialność na Skorżę. Jeśli zaś chodzi o ewentualne sukcesy (które wcale tymi sukcesami okazać się przecież nie muszą), to JB sygnalizuje kibicom, iż nowych piłkarzy ściągnął on, on osobiście! Nie jest w zasadzie ważne, czy ci zawodnicy w ogóle się w Wiśle odnajdą. A jako że nie ma już teraz w tym wszystkim zarządu, nie ma oceny pionu scoutingowego i nie ma decyzji podejmowanych kolegialnie, to za wszystkie transfery po rękach całować trzeba naszego dobrodzieja, Jacka Bednarza. Cóż... Przynajmniej wiadomo, kogo będzie można za pół roku rozliczać.
Pozwolę sobie też na trochę prywaty:
Szanowny Panie Jacku! Uprzejmie proszę o zatrudnienie w klubie kogoś, kto będzie Panu przygotowywał przemowy na konferencjach prasowych i zajmie się sensowną autoryzacją udzielanych przez Pana wywiadów, ponieważ obecna forma kompletnie się niestety nie sprawdza. Wierzę, że zgodzi się Pan ze mną co do tego, iż klubowa sprzątaczka (Adrian Ochalik?) niespecjalnie się do tego nadaje. A nikt przecież nie chce, żeby klub, którego interesy Pan reprezentuje, był postrzegany przez pryzmat durnowatych wypowiedzi.
Ostatnio edytowane przez enzo : 02.07.2012 o godz. 11:16.
|