DevilMayCry napisał(a):

Tylko wszystko pięknie i ładnie. A jak chciałeś przeprowadzić te siły pancerne oraz artylerię przez rzekę Saar? Jak chciałeś, przejść przez linię Zygfryda, w takim czasie, aby skutecznie pomóc Polsce? Na linii Zygfryda stacjonowało 19 dywizji niemieckiej armii (w razie potrzeby można było szybko ściągnąć 5A stacjonującą w obszarze Akwizgranu, oraz 7A na południu). Przełamanie takiej linii obrony (przypominam: około 12000 schronów, 320000 ton stali, 3.5 miliona betonu) jest problemem , który nie dość, że jest czasochłonny, to jeszcze kosztowałby olbrzymie starty. Nie twierdzę, że Francuzi zrobili wystarczająco dużo, aby nam pomóc, ale mówienie, że nic nie zrobili to lekka przesada (tak można powiedzieć o angolach).
Do tego przypominam, że atak ten był próbą odciążenia frontu Polskiego, a nie wygrania wojny za nas!!!.
Z dniem 1.09.39 (w tym samym dniu, w którym Niemcy zaatakowali Polskę), Francja zaczęła przenoszenie swoich wojsk pod granicę z Niemcami, jednocześnie rozpoczynając ewakuację ludności cywilnej.
Przeprowadzanie takiej operacji (co powiedział naszym dowódcom Generał Georges podczas "rozmów majowych") zajmie Francji od 17 do 20 dni.
Przypominam też, że zgodnie z założeniami "Planu Zachód" Armia Polska miała "Nie dać się rozbić przed rozpoczęciem działań sprzymierzonych na zachodzie". Co jak napisałem wyżej miało trwać od 17-20 dni. Sami wiemy, jak było (zaznaczam to od razu, że nie kwestionuję ducha walki, oraz zaangażowania naszych żołnierzy).
Odnośnie, przewagi w powietrzu. Zwróć uwagę po ile samolotów myśliwskich (nie "myśliwskich dwupłatowców" ) posiadały strony. Patrząc przez ten pryzmat, przewagi już nie ma.
|
Wystarczającą pomocą dla Polski było związania poważną walką sił niemieckich nie musieli sie przebijac do nas .Nie wierzę że Hitler nie wycofałby z Polski dużych ilości sił w przypadku zagrożenia bezpośredniego Berlina (choćby w przypadku nalotów francusko-brytyjskich) a już napewno ataku siłami morskimi i blokady portów do których szły uzupelnienia surowców z Rosji . Nie bez powodu Hitler wpadł we wściekłości kiedy Sprzymierzeni wypowiedzieli mu wojne.Czy obawiałby sie czegokolwiek jeśliby faktycznie na zachodzie nic mu nie groziło? Przecież miał doskonałe rozpoznanie w siłach francusko-brytyjskich. Nawet związanie sił niemieckich na zachodzie przez kilka miesięcy to już zmiana układu sił i czas na działania dyplomatyczne (choćby hipotetycznie sprowokowanie Japoni do ataku na odsłonietą od wschodu Rosję nad czym jeszcze za życia pracowal Piłsudski), uzupełnienie zapasów, przegrupowanie etc.