Kaol
bawimy się tutaj historią alternatywną, takie trochę gdybanie, więc trochę przyhamuj z taką pewnością siebie, bo nie wiemy co byłoby gdyby, jedynie możemy zakładać. Nie gramy w szachy w tej chwili. Prośba także do Ciebie ogromna używaj opcji edytuj i nie pisz trzech postów pod sobą bo jest to z deczka irytujące.
Co zaś do meritum to trochę mam wrażenie, że w sposób identyczny do Twojego reagowała wówczas część naszego SG. Niestety tutaj trzeba mieć chłodny umysł i myśleć realistycznie, nasze wojska były rozbite, wycofywały się chaotycznie, w powietrzu panowali Niemcy. Brakowało łączności, na drogi wychodzili cywilni uciekinierzy, przerażeni bandyckimi bombardowaniami miast i działaniami V kolumny, blokowali drogi ewakuacji wojska. Skąd chciałeś wziąć 2,5 mln osób zdolnych do walki, jeśli 6 września został już zajęty Kraków, a Niemcy posuwali się w tempie błyskawicznym na Warszawę, którą 7 opuścił rząd i głównodowodzący? W jaki sposób chciałeś ten nowy zaciąg zebrać, zaopatrzyć w broń i przeszkolić? Wybacz, ale trochę mam wrażenie, że nie bardzo wiesz o czym piszesz.
Bobek90 napisał(a):
|
[...]Duze straty niemieckie? Duze straty to niemcy notowali w Rosji. U nas ich straty byly bardzo, bardzo, umiarkowane. [...]
|
Małe straty niemieckie mówisz?
Ok. 1000 czołgów i samochodów pancernych (przy rzuconych do walki 2,5 tys. czołgów, rzecz jasna nie twierdzę że stracili 1 tys. czołgów niestety tego nie wiem), ok. 600 samolotów (przy 1390 samolotach rzuconych do walki, warto tutaj dodać, że nasza armia dysponowała zaledwie 390 samolotami). Sądzę, że ich straty przynajmniej w sprzęcie można ocenić jako spore.
Bobek90 napisał(a):
|
[...] Polska samotnie nie miala zadnych szans z III Rzesza. Zadnych. Nawet jakbysmy zorganizowali obrone glebiej, na lini rzek. Przewaga niemiecka byla zbyt ogromna. W powietrzu literalnie nie istnielismy.
|
Niemcy rzeczywiście stopniowo zyskiwali bezdyskusyjne panowanie w powietrzu, przez co ogromnie ułatwiali zadanie swoim jednostkom liniowym, a naszym praktycznie uniemożliwiali przemieszczanie się za dnia. Aczkolwiek nie można tutaj dewaluować sporych osiągnięć naszych lotników, którzy "Karasiami" potrafili strącać Messerschmitty Bf-109, którzy potrafili dokonywać cudów w powietrzu. Dość powiedzieć, że to polski pilot był prekursorem w tej wojnie "kamikadze", do tego po takim wręcz samobójczym ataku na wroga i staranowaniu Messerschmitta (wcześniej strącił jeszcze jednego). Ppłk. Leopold Pamuła, bo to on Był takim "pistoletem" 1 IX 1939 r. miał sporo szczęścia, później niestety już Mu go zabrakło...
Ludzie, kuźwa, od wczoraj zamiast zająć się swoją robotą, dyskutuję tutaj z Wami... Dzięki

