Zwierze napisał(a):

Koniec świata. Nie wie o co za bardzo chodzi w twoim poście. Tak, każde sprawdzenie osiągów na odcinku niedopuszczony do ruchu źle się kończy. Mało tego "sprawdzenie osiągów" na drodze oddanej do ruchu może się skończyć jeszcze gorzej, mogą ucierpieć postronne osoby.
Równie dobrze, możesz sprawdzić osiągi swojego samochodu jadąc łąką bo tam miała być autostrada.
|
Przeczytaj swój poprzedni post to może się domyślisz o co mi chodziło.
Piszesz coś o sprawdzaniu osiągów, potem piszesz to samo w cudzysłowie, co ci się dzieje? Coś ci się nie podoba w sprawdzaniu osiągów? Nie wolno w ogóle sprawdzać osiągów? Pomijając to skąd wiesz co oni tam robili. Może sie chcieli przejechać nowym samochodem. A nagle droga skończyła sie siedmiometrową skarpą bez żadnego oznakowania. Bo chyba nie wierzysz że chłopaki chcieli sprawdzić jak daleko latają samochody.
Sprawa jest arcyboleśnie prosta. Gdyby droga na euro była gotowa tak jak obiecywał Tusk wypadku by nie było.
Mareq napisał(a):

Na placu budowy.
Żadna zbrodnia(może wykroczenie lub występek). Natomiast jeżeli plac budowy jest wyraźnie oznakowany jako plac budowy a nie jako przejezdna droga, to poza ryzykującymi(sprawdzającymi osiągi BMW) nikt za ten wypadek nie odpowiada.
|
Następny

. Sprawdzanie osiągów to występek? Niby dlaczego?
Zakaz wjazdu na budowany odcinek był, a oznakowania siedmiometrowej skarpy nie było? Który znak jest ważniejszy? Czy może chłopaki tuż przed urwiskiem przełamali barierki? Czy może barierek nie było.