Arapaho napisał(a):

|
Ciekawa dyskusja ale widze że nie bieżecie pod uwagę jednej rzeczy - chodzi o to że plan obrony przed Niemcami powinien był się opierac tylko i wyłącznie o dane wywiadu a nie hipotezy co sie może wydarzyć - dane te jednoznacznie mówiły o tym że agresja na Polskę nastapi i że chodzi o zajęcie całego kraju . Informacje te opisywaly m.in. dokumenty zdobyte przez rotmistrza Sosnowskiego - a zlekceważone zostały przez polski wywiad, było też sporo innych sygnalów że Gdańsk jest tylko pretekstem do ataku. SG popełnił kardynalne błędy wywiadowcze także na kierunku sowieckim mając tam dramatycznie małe rozeznanie wywiadowcze.Koncentracje wojsk sowieckich na granicach zostały zignorowane nie mówiac o tym że działanie w chwili ich dostrzezenia i tak byłoby spóźnione.
|
Jeżeli już o tym mówimy to pierwszym i najważniejszym problemem było to że nie wiedzieliśmy nic o toczących się negocjacjach niemiecko-sowieckich. Wiedzieli o nich: Amerykanie, Anglicy, Francuzi a nawet Włosi. Tekst paktu R-M mieli już kilka godzin po jego podpisaniu. Najbardziej zainteresowany (czyli my) był w błogiej nieświadomości. A w ten sposób rozpadało się najważniejsze założenie naszej strategii obronnej: jednoczesny atak Niemców i Sowietów jest niemożliwy. Gdybyśmy mieli wiedzę na temat tego jak zaawansowane są negocjacje niemiecko-sowieckie prawdopodobnie zupełnie inaczej rozgrywalibyśmy całą tę historię (bardzo realny byłby wtedy "sojusz" z Niemcami, czy wyszlibyśmy na tym lepiej niż na "sojuszu" z aliantami

Chyba nie). Jest faktem że nasi "sojusznicy" pomimo tego że mieli wiedzę o pakcie i sowieckim ataku nie przekazali jej Warszawie, obawiając się że Polska "odwróci sojusze". Tak to się kończy gdy kogucik próbuje walczyć w wadze ciężkiej.