JEDREK76 napisał(a):

Sądzę, że zarówno Francja, jak i Anglia po Anschlusie, po Monachium i po III 1939 r. miały świadomość, że wojna jest nieunikniona, więc utrata poważnego sojusznika, jakim była Polska, była dla nich do do przecenienia. Ileż razy Chamberlain mógł dać z siebie jeszcze wała zrobić? Zresztą Chamberlaine poważnie się liczył z taką możliwością, stąd marcowe wystąpienie z gwarancjami wobec Polski. Należało go tylko w tym utwierdzać i lawirować wyzyskując jak najwięcej.
Jestem przekonany, że mając tutaj swoje wojsko, już sama opinia publiczna w Londynie i Paryżu inaczej by reagowała na atak Niemiecki na Polskę.
Cóż obydwaj chyba się zgodzimy, że nasz SG miał nierealistyczną ocenę i kalkulację zarówno planów Szwabskich (po III 1939 r. powinni mieć świadomość, że Szkopy idą na maxa) na reakcję Francji i Anglii, bo jeśli chodzi o nasz potencjał militarny to wbrew pozorom Rydz-Śmigły zdawał sobie sprawę, że bez pomocy "sojuszników" długo nie przetrwamy.
|
Tak jak pisałem wcześniej: jesteśmy mądrzy po fakcie. Ówczesne decyzje okazały się błędne ale miały swoją logikę. Bynajmniej nie mam zamiaru ich bronić (bo one były błędne) chciałem tylko wskazać pewien kontekst ich powstania i logike która wpłynęła na to że wybrano akurat taki wariant.