|
Parę słów o kampanii wrześniowej , o którą spierają się koledzy. Na klęskę wrześniową trzeba popatrzyć z szerszej perspektywy polityczno-wojskowej. Oczywiście zatrzymanie Niemców na dłużej w tej ofensywie ,nawet bez interwencji Sowietów 17 września 1939 ,byłoby piekielnie trudne. Fatalnym błędem była koncentracja armii na granicach zachodnich. Po co? Trzeba było zostawić sobie głębię i przyjąć Niemców daleko od granic wydłużając ich linie zaopatrzeniowe. My ogólnie do tej wojny nie byliśmy przygotowani bo praktycznie cały okres dwudziestolecia pokutował mit pięknego zwycięstwa 1920, wszechwiedzącego Piłsudskiego oraz uznawania za naczelnego wroga ZSRR, archaicznego przekonania o znaczeniu kawalerii, niepotrzebne przeinwestowanie Marynarki Wojennej. Moim zdaniem przez to ,że Polacy przez całe lata oczekiwali ataku ze Wschodu, zbagatelizowano problem III Rzeszy, wierząc w jakieś układy z Hitlerem i Goringiem. Do tego naiwna wiara w pomoc Francji i Anglii. Francuzi chcieli tylko kupić trochę czasu ,kierując cały impet nowoczesnej machiny wojennej Niemców , na Polskę. Wariant fiński z oczywistych względów geograficzno-pogodowych odpadał. Kto miał nam w zasadzie pomóc? Nikt nie miał takiego potencjału. Czechosłowacja tak bała się III Rzeszy ,że gotowi byli bezwarunkowo wpuścić do siebie Sowietów. Polacy z kolei w żadne sojusze z Sowietami wejść nie chcieli.
|