wislak68 napisał(a):

|
Coś takiego jak data rozpoczęcie wojny takiej jak ta światowa jest z definicji subiektywna. Dla Chińczyków będzie to agresja japońska, dla Etipoczyków inwazja Włochów, dla Amerykanów Pearl Harbour dla Francuzów 3 września itp, itd. Wieczorkiewicz który dość powszechnie uznawany był za jednego z lepszych w Polsce specjalistów od II wś podaje 23 sierpnia i uzasadnia to w sposób, jak dla mnie, przekonujący. Jeśli wojna miała się rozpocząć w Polsce to konieczne było wcześniejsze porozumienie Niemiec i Sowietów. Bez tego wojna była nie wybuchła (przynajmniej nie w Polsce). Moment podpisania układu oznaczał w praktyce że klamka zapadła i cała reszta była już tylko kwestią wydania rozkazów. Jeśli za datę rozpoczęcia wojny chcesz przyjąć datę rozpoczecia walk to w takim razie należałoby też uznać że I wś nie rozpoczęła się od zamachu w Sarajewie ale od momentu rozpoczęia fizycznych walk. Tyle tylko że każdy zdaje sobie sprawę że faktycznym kamyczkiem który spowodował lawinę był zamach. I dokładnie tak samo jest z paktem niemiecko-sowieckim. Mnie ta argmentacja przekonuje. Jeśli Ty pozostajesz przy swoim zdaniu to będziemy musieli z tym jakoś żyć.
|
Ja już chyba tradycyjnie zaczynam z Tobą polemizować

Dla mnie to przyjemność bo rozmowa jest rzeczowa (jak przy autostradach).
Wychodząc z Twojego założenia, współczesna wojna z terroryzmem zaczęła się 11 września 2001, bo bez tego nie byłoby inwazji na Afgan i i Irak (kwestie związane z ropą w Iraku i uprawami maku w Agfanie pomińmy - akademicko). Ok. Ale konflikt co do zasady rozpoczął się od wjechania Jankesów na tereny tych krajów.
Kwestią otwartą jest zachowanie naszych "sojuszników" w 1939. Jakby szybciej ruszali tyłki to moglibyśmy bardziej ofensywnie podejść do Niemców, ale to jest myślenie życzeniowe. Było jak było.
Pozdrawiam