Bobek90 napisał(a):

[...]Wogole juz mi sie nie chce ciagnac tej rozmowy. Nie widze juz sensu. Zyj sobie Wislaku68 w tym swoim swiecie gdzie komunisci z lodowek wyskakuja. Ja zostane w moim
|
Z tego co zauważyłem to w Twoim świecie "komuniści z lodówek wyskakują".
Tak z ciekawości zapytam o fragment Twojego tekstu Panie Bobek
Bobek90 napisał(a):
|
[...]Tak swoja droga... nie jest ironia ze marzenia o polsce narodowej zostaly spelnione nie przez nacjonaliste, a komuniste?[...]
|
Jakiemuż to komuniście zawdzięczamy "Polskę narodową"? Marchlewskiemu, Dzierżyńskiemu, czy może Róży Luksemburg? Ciekaw jestem kogo miałeś na myśli.
Drozd napisał(a):
|
[...]Fakty sa takie że Niemcy w kampanii wrześniowej w Polsce nie wygrali żadnej bitwy. Bo polskie rozkazy były proste "cofamy się na linię Wisły". W miejscach w których Polacy stawiali opór Niemcy dostawali w cyce[...]
|
Przeginasz Drozd. Rozkazy cofania się na linię Wisły poszły dopiero jak przegraliśmy tzw. "wojnę graniczną" i powstało zagrożenie okrążenia polskich Armii. A z tymi bitwami... Drozd przeginasz, po prostu. Historia wrześniowej wojny obronnej (tak, bowiem w moim odczuciu pojęcia "kampania wrześniowa" to sobie mogą Niemcy swobodnie używać) była w ogromnym stopniu w okresie PRL-u zakłamywana, ale nie można też popadać w drugą skrajność. Przegraliśmy, bo zabrakło nam czasu dobrze przygotować się do obrony (niektórzy wręcz twierdzą, że miast do obrony winniśmy dużo wcześniej sami prewencyjnie zaatakować, o co apelował do Francji, Marszałek Józef Piłsudski. Obok znakomitej i nowoczesnej broni (niestety nielicznej) jak bombowiec PZL-37 Łoś (swoją drogą skoro nasze dowództwo zamierzało się bronić, to po kiego grzyba bombowiec miast myśliwca?, choć "Karasie" na ówczesną chwilę nie były takie złe, po prostu za mało ich było), karabiny ppanc. wz 35 ur (większość dostała się w ręce niemieckie, nawet niewypakowana), większość była przestarzała. Można też mieć zastrzeżenia pod adresem SG o kierunek w jakim szły nakłady na unowocześnienie Armii, jak np. czy nie nazbyt forowano Marynarkę Wojenną (ORP "Orzeł" i ORP "Sęp" w 1938 r. z których we wrześniu 1939 r. nie było wielkiej pociechy).
Wśród wielu wspaniałych dowódców, jak choćby gen. Kutrzeba, gen. Anders, gen. Sosnkowski, mieliśmy także kompletnie beznadziejnych, którzy nie wiadomo dlaczego wciąż byli promowani, jak gen. Dąb-Biernacki, który po swojej pierwszej dezercji z dowodzonej przez siebie Armii "Prusy", miast kuli w łeb otrzymał nominację na dowodzenie kolejną jednostką taktyczną, z ktorej także zdezerterował.
Drozd niestety, ale większość bitew przegraliśmy (jeśli nie koniec końców wszystkie), wskutek tego przegraliśmy wojnę obronną.