Arapaho napisał(a):

|
Wytłumaczy mi ktoś zawiły ekonomicznie fakt że stawiamy do dyspozycji MFW kasę dla Grecji a sami w tym czasie bieżemy pożyczkę z BŚ ? Kto łyka prowizje z pożyczek ?Kaczor Donald to dobry druh nie jednemu w UE da zarobić.I jak go nie lubić?
|
Odpowiadając na poważnie. Z punktu biznesowego nie ma to oczwiście żadnego sensu. Za kredyt z BŚ zapłacimy znacznie więcej niż dostaniemy za depozyt złożony w MFW na fudusz stabilizacyjny. Innymi słowy z punktu widzenia czysto biznesowego lepiej było by nie zaciągać kredytu w BŚ a wydatki które mają być sfinasowane tym kredytem sfinansować pieniędzmi które zostały zdeponowane w MFW, oszczędzając jednocześnie różnicę w kwocie odsetek otrzymanych i zaplaconych (myśle że mówimy o nie mniej niż 40-50 mln USD w skali roku).
Temat jednak jest oczywiście polityczny. Na fundusz złożyły się wszystkie kraje UE (bez UK i Czech chyba) i prawdopodobnie została również wywarta presja na ryżego aby partycypował w tym dealu. Prawdopodobnie marchewką była tu perspektywa finansowania z budżetów Unii w następnym okresie budżetowym, a kijkiem groźba odcięcia ryżego od możliwości dalszej kariery jako komisarza Unii. Moim zdaniem ryży po raz kolejny popełnił bardzo poważny błąd: wbrew temu co sądzi nasz wkład w fundusz stabilizacyjny jest wystawiony na ogromne ryzyko (znacznie większe niż w przypadku zainwestowania tych pieniędzy np. w obligacje amerykańskie), jeśli kryzys będzie się pogłębiał (a zapewne tak będzie) to zamiast dotacji z Unii dostaniemy figę z makiem, a jego kariera jako komisarza i tak spali na panewce po porażce Sarkozego (i sposobie w jaki potraktował Hollanda przyjeżdżającego do Polski jako kandydat na prezydenta) i wielce prawdopodonej porażce Merkel. Dinozaura nikt nie będzie potrzebował w nowym rozdaniu