jova napisał(a):

|
Bo stan finansów klubu to po części konsekwencja jego pracy. To nie są oderwane od siebie zagadnienia. Gospodarowanie powierzonymi mu pieniędzmi i pozyskiwanie funduszy to części jego obowiązków.
|
Trafnie powiedziane. Do tego jeszcze swoje 3 grosze dodaje sprawa niezapełnienia trybun, problemów z pozyskiwaniem sponsorów, za które to sprawy Stan nie był odpowiedzialny. Wynik sportowy jest też pochodną rotacji trenerów, a ten wynik rzutuje w sporym stopniu na finanse. Za to też nie był odpowiedzialny.
4 mln euro wpływów z europucharów pomniejsz o ok. 1.5 mln euro strat związanych z brakiem mistrzostwa i pomniejsz o ok. milion euro strat związanych z frekwencją mniejszą niż zakładana. To już umniejsza znacząco ten sukces finansowy jak i to, że nie sprzedano żadnego piłkarza, a dawniej trzeba było sprzedać, aby dopiąć budżet.
Oczywiście, Stan nie jest za to odpowiedzialny bo ktoś mu pozwolił tyle i tyle wydać. Ktoś mu powiedział, że teraz ma być LM, a nie rok w którym buduje drużynę.
Jednak to te kalkulacje pozwoliły mu na większe wydatki na pensje niż jakiemukolwiek dyrektorowi sportowemu przed nim. Dlatego krytykowanie Bednarza za zachowawcze podejście do polityki transferowej uważam za nieodpowiednie. Bo czy kiedykolwiek Bednarz mógł tyle? Kalkulacje wzięły w łeb, to widać. Zakładana frekwencja, brak mistrzostwa, a przy tym większe kontrakty i to opłacana kadra 16 zawodników na podobnym poziomie, ale 22 piłkarzy. Stana można skrytykować za brak ściągania perspektywicznych piłkarzy i za ściągnięcie Lameya, Branco, Boukhariego. Wysokie kontrakty dla piłkarzy, którzy od dłuższego czasu nie pokazywali dobrej formy. Można za kosmiczne kwoty wykupu Bitona i Nuneza. Pochwalić trzeba za transfer Meliksona, czy Pareiki. Owszem ktoś go wypatrzył, ale rola dyrektora sportowego polega na ocenie potencjału i zaklepaniu transferu. Analizując stosunek transferów udanych do nieudanych nie powala na kolana. Podobnie jak Bednarz. Jego wizja była bardziej odważna, Bednarza zachowawcza.
Mi najbardziej w polityce transferowej Stana brakowało ściągania piłkarzy perspektywicznych. Przegraliśmy walkę o Maków i kilku innych piłkarzy. Olkowski, czy Makowie nie kosztowali fortuny - pewnie mniej niż kontrakt Lameya + Nuneza.