Pablo84 napisał(a):

W normalnym klubie za transfery odpowiada dyrektor sportowy.Czasami jest dyrektor finansowy odpowiadający za finanse.Za tych dwóch odpowiada Prezes, czyli za sport i finanse.
Rada nadzorcza z kolei - jak sama nazwa wskazuje- nadzoruje poczynania prezesa przed właścicielem.
Po to jest prezes (a nim jest teraz Bednarz) by nie bylo tylu schodków.Często z danym kopaczem trzeba negocjować konkretnie- głownie z tymi lepszymi a przeciągające rozmowy są skazane na fiasko.
Sęk w tym, że jest ta felerna rada nadzorcza, która jest tak naprawdę Cupiałem.Myślicie, że Cupiał chciałby by w mediach było " Cupiał zablokował transfer XXX") kibice wkońcu by się w....ili i za to co złe obarczali włąsciciela a on przecież tego nie chce.
|
Są różne modele prowadzenia klubu, jednak ciągle różnimy się w jednej dość fundamentalnej sprawie z piłką zachodnią. U nas w klubach nie ma odpowiednio rozwiniętych struktur! Zmienia się dyrektor sportowy, zmienia prezes to zmienia się koncepcja. Będąc przy Stanie to w PSV nie osiągnąłby takich sukcesów gdyby nie było tam dobrze rozwiniętej siatki skautów, dobrego szkolenia i jednej koncepcji, która powstała już przed jego przybyciem. Był jednym z wielu, u nas nielicznym. Dlaczego ciągle zmieniamy struktury? Dlaczego kłócimy się o nazwiska, a nie o jedną wspólną wizję? W MU nie ma dyrektora sportowego, ale są ludzie, których kontroluje sir Alex. Stanowisko DS stanie się zbędne jeżeli rozwiniemy struktury. To, że Kasperczak nie wypalił jako menedżer to właśnie wina braku struktur. Stan starał się stworzyć namiastkę tych struktur i była to dobra droga. Jednak to powinna tworzyć osoba bardziej władna. W tym przypadku prezes klubu. Swego czasu powiedziałem, że Stana widziałbym właśnie na tym stanowisku i tu nie byłoby problemu, że Bednarz też jest w klubie. Obaj mają swoje wady i zalety, Stan jest lepszy, ale nie aż tak jak tu się głosi. Bednarz patrzy bardziej zachowawczo, Stan odważniej. Ciągle powtarzam, że Bednarz beznadziejny nie jest, a Stan bardzo dobry nie jest. Tutaj jednak popadamy w skrajności. Wyżej od Stana oceniam jego kompana Maaskanta, a niżej Basałaja. To Maaskant był tym, którego odejścia żałuję.
Jeżeli zaś chodzi o Miśkiewicza to uradowała mnie ta informacja. Zobaczymy, czy wypali, ale po skrótach ze sparingów odnoszę wrażenie, że już jest lepszy od Jovanicia. Mam nadzieję, że jutro wieczorem pojawią się informację "Pareiko i Sobolewski przedłużyli kontrakty". Jedyne co niepokoi to 2 lata kontraktu, lepsze byłoby 2+1. Po roku może się okazać następcą Pareiki, a wtedy być może będziemy musieli go sprzedać. Z ciekawością będę też śledził poczynania Janoty w Koronie. Szkoda, że nie podpisaliśmy z nim.
A jeżeli chodzi o brak kasy to nic dziwnego. Jednak tutaj jest też jeden aspekt o którym zapominamy, a na który Stan nie ma żadnego wpływu - frekwencja. Policzcie sobie orientacyjnie ile straciliśmy na tym, że nie było tej zakładanej średniej 23 tys. na mecz. To, że na kontrakty wydawano więcej niż wcześniej jest faktem. To, że 22 piłkarzy zarabiało niezłe pieniądze, a wcześniej znacznie mniejsza ich ilość też swoje robi. Nie mniej nie mamy sprawozdań finansowych. Bazując na tych wcześniejszych można jednak mieć jakiś pogląd na aktualną sytuację. Na piłce się nie zarabia pieniędzy. A na pewno nie w Polsce.Popatrzmy na naszą ligę. Czy ktoś robi teraz niezłe transfery?