snyrting napisał(a):

|
Ciekaw jestem czy to samo byś pisał gdyby mecz zakończył się wynikiem 0:1 dla Rosji.
|
Pewnie bym pisał, że Rosjanie bardzo szczęśliwie zagrali, a my bardzo nieskutecznie. Szczerze mówiąc, to do nieskuteczności możemy mieć pretensje i przy wyniku 1:1
snyrting napisał(a):

|
Środka pola de facto wczoraj nie było. Zawodnicy, którzy mieli grać na tej pozycji zamienili się w obrońców, co skutkowało tym, że nie potrafiliśmy w środku pola wymienić kilku celnych podań.
|
Taka była taktyka i to była jedyna słuszna taktyka, aby postawić Rosjanom mur w środku pola. Oni mają najlepszy środek pola na tych mistrzostwach, Denisow i Szyrokow to aktualnie najlepsza para defensywnych pomocników w Europie, co pokazali zarówno z Włochami, jak i Czechami - gdyby nie nieskuteczność Kierżakowa w pierwszym meczu, to nasi południowi sąsiedzi dostaliby jeszcze większego łupnia niż 4:1. A wszystko, co stwarzają Rosjanie, to właśnie przy użyciu prostopadłych podań ze środka pola - nawet Arszawin z Dżagojewem to bardziej środkowi ofensywni pomocnicy, niż skrzydłowi.
Dlatego naszą jedyną nadzieją było zablokowanie im środka pola, odcięcie im tych prostopadłych piłek i przeniesienie w całości gry ofensywnej na skrzydła, gdzie akurat my mamy przewagę, szczególnie w postaci prawego skrzydła (chociaż i Boenisch się dwa, trzy razy włączył, Obraniak też grał niezły mecz), a oni natomiast zawodników grających bardzo ofensywnie (wspomniani przeze mnie Arszawin i Dżagojew), często pozostawiających swoich bocznych obrońców samym sobie.
Gdyby nie brak skuteczności to ta taktyka okazałaby się perfekcyjna - przypominam, mieliśmy TRZY razy więcej celnych strzałów, niż oni, oddaliśmy DZIEWIĘĆ celnych strzałów, plus kila groźnych niecelnych po stałych fragmentach i z dystansu, m.in. minimalne pudło Lewandowskiego w pierwszej połowie. A czy przypominasz sobie jakiś strzał Rosjan, który zmusił Tytonia do maksymalnego wysiłku, choć JEDEN? Teraz porównaj sobie to z tym, co robił w tym meczu Małafiejew.
snyrting napisał(a):

|
Jednego odmówić zawodnikom nie można - zaangażowania. Zabrakło umiejętności i taktyki, całe szczęście mecz rozgrywał się w szalonym tempie i bardziej przypominał grę na podwórku niż mecz na wielkiej imprezie. Gdybyśmy trafili na bardziej wyrachowaną taktycznie drużynę dostalibyśmy dwie kontry i byłoby pozamiatane.
|
Graliśmy na drużynę, która pod kątem wyrachowania w grze z kontry należy do czołowych na tym turnieju - wyrachowanie w grze z kontry to mógłby być nagłówek do gazety świetnie opisujący ich grę po ich meczach przeciwko Włochom i Czechom. Chociaż fakt, gdyby Kierżakow miał wtedy więcej wyrachowania, to skończyłoby się 6:1 czy 7:1. Niemniej jednak na całe szczęście ktoś u nas pomyślał i zablokował, czy mniej dosadnie ujmując utrudnił im to "wyrachowanie" w kontrze, zostawiając na boisku trzech aż zawodników do asekuracji dla obrońców.