Wyświetl pojedynczy post
iiYama
Senior Member
 
 
Od: 12.2002
Skąd: IV -> XV -> NRW

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1039
Stary 13.06.2012, 07:51
BBC dwukrotnie minęła się z prawdą, informując o reportażu kręconym w Krakowie. Czas wreszcie dokładnie opisać, jak naprawdę wyglądał pobyt w Krakowie ekipy Chrisa Rogersa, który jest głównym autorem reportażu "Stadiony nienawiści" pokazującego Polskę jako kraj rasistowski.

Początek maja. Ekipa programu "Panorama" nadawanego w BBC One prowadzi wywiad z Jonathanem Ornsteinem, dyrektorem Centrum Społeczności Żydowskiej (JCC). Brytyjczycy pytają o polski antysemityzm, a Ornstein odpowiada, że Polska staje się coraz bardziej tolerancyjnym krajem, podkreślając, że nie można oceniać całego społeczeństwa przez pryzmat kilku tysięcy chuliganów malujących na murach antysemickie bazgroły. Ornstein podejrzewa również, że stadionowy antysemityzm jest z pewnością kłopotliwy dla większości Polaków. Do finalnej wersji reportażu trafi jednak niemal tylko to ostatnie stwierdzenie.

Początek czerwca. Polska telewizja pokazuje reportaż "Stadiony nienawiści", o którym już zdążyło zrobić się głośno po jego emisji na antenie BBC One. Ornstein wysyła oświadczenie do prestiżowego brytyjskiego tygodnika "The Economist", w którym wyraża oburzenie, że jego wypowiedź została zmanipulowana. Przypomina również, że zasugerował ekipie "Panoramy" przeprowadzenie wywiadu z dwoma mieszkającymi w Krakowie Izraelczykami, którzy w poprzednim sezonie grali dla Wisły Kraków.

Kiedy padła propozycja

Również w portalu The Economist BBC zaprzeczyła tamtej propozycji, zapewniając, że gdyby tylko jej ekipa miała taką okazję, na pewno porozmawiałaby z izraelskim piłkarzem w Polsce. Jak się potem okazało, Brytyjczycy rozmawiali z Aviramem Baruchyanem, pochodzącym z Jerozolimy pomocnikiem Polonii Warszawa. Jego przychylne Polsce wypowiedzi nie trafiły jednak do reportażu. Potwierdza to Jakub Krupa, rzecznik klubu, który towarzyszył Baruchyanowi podczas wywiadu dla BBC.

By rozstrzygnąć, kto ma rację, współpracownik "The Economist" zadzwonił do świadka wywiadu w JCC - do mnie. Przysłuchiwałem się całej rozmowie i w Centrum Społeczności Żydowskiej, i w synagodze Tempel. Opisałem ją też następnego dnia w "Gazecie". Zgodnie z prawdą potwierdziłem więc, że wyraźnie słyszałem sugestię Ornsteina skierowaną do ekipy BBC.

Na reakcję brytyjskiej stacji nie trzeba było długo czekać. W sobotę wieczorem zadzwonił do mnie wściekły Tom Giles, redaktor programu "Panorama", który wypytywał, czy propozycja Ornsteina padła przed, w trakcie, czy po nagraniu wywiadu. Przyznałem, że nie pamiętam takich szczegółów po ponad miesiącu od nagrania. Powtórzyłem natomiast, że propozycję wyraźnie słyszałem. Po półgodzinnej rozmowie Giles oświadczył, że ma drugi telefon oraz że jeszcze do mnie oddzwoni. Tak się nie stało. Natomiast w poniedziałek w portalu The Economist znalazła się już odpowiedź BBC, w której przytoczono moją rozmowę z Gilesem.

Najbardziej zaskakujący fragment oświadczenia stacji dotyczył jednak mojej obecności podczas wywiadu w JCC. Biuro prasowe BBC utrzymuje, że ekipa "Panoramy" nie miała pojęcia, że jestem dziennikarzem "Gazety Wyborczej". Znów nieprawda. Wyraźnie przedstawiłem się dwóm członkom ekipy właśnie jako dziennikarz. To nie koniec. Kiedy usłyszeli nazwę redakcji, powiedzieli, że zawdzięczają oddziałom "Gazety" w innych miastach kontakty do osób, które mogłyby wypowiedzieć się w reportażu. Zanim pozwolili mi przysłuchiwać się wywiadowi, zdążyli jeszcze zapytać, czy podczas rozmowy z Ornsteinem będzie również obecny redakcyjny fotograf. Trudno o lepsze potwierdzenie, że Brytyjczycy doskonale wiedzieli, że rozmawiają z dziennikarzem.

Sprawa reportażu "Stadiony nienawiści" staje się coraz bardziej absurdalna. Bez wątpienia o stadionowym rasizmie trzeba rozmawiać, ale sama ekipa "Panoramy" dała kilka powodów, by jej reportaż traktować z rezerwą. BBC wypiera się kolejnych sytuacji, które miały miejsce podczas kręcenia programu. Wcale nie zdziwiłbym się, gdyby za jakiś czas dziennikarze "Panoramy" wydali oświadczenie, z którego wynikałoby, że nigdy w Polsce nie byli.

Dla "Gazety": Jonathan Ornstein, dyrektor Centrum Społeczności Żydowskiej

BBC w dalszym ciągu robi wszystko poza przyznaniem się do błędu. Doskonale pamiętam, że Mateusz Żurawik przedstawił się ekipie BBC jako dziennikarz. Twierdzenie, że było inaczej, jest moim zdaniem wyjątkowo desperackim zachowaniem ze strony - wydawałoby się - wiarygodnej instytucji. Udowodniono jej, że nie powiedziała prawdy. W takiej sytuacji spodziewałbym się raczej, że podziękuje tym, którzy wyciągnęli tę informację na światło dzienne, zamiast próbować ich dyskredytować.

Wydaje się oczywiste, że BBC bardziej zależy na ochronie samej siebie niż na przedstawieniu faktów. Przykre zachowanie w przypadku sieci informacyjnej. Brytyjscy podatnicy mają prawo oczekiwać większego profesjonalizmu i uczciwości ze strony instytucji, którą finansują.
Ave
Wisła
Odpowiedz cytując