Wyświetl pojedynczy post
Szpen
Senior Member
 
 
Od: 12.2002
Skąd: i don't give a fuck

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2084
Stary 09.06.2012, 23:13
Cytat:
Szanowny Panie Mangels,

Po pierwsze, chciałbym podziękować za artykuł, który stara się
obiektywnie opisać kontrowersję. Nazywam się Paweł Artymowicz.
Jestem profesorem (full tenured) Fizyki i Astrofizyki
na Uniwersytecie w Toronto. Mam ponad 25 lat doświadczenia w
badaniach numerycznych hydrodynamiki, w tym w aerodynamice.
Jestem także licencjonowanym przez FAA pilotem, z
doświadczeniem w zakresie projektowania, utrzymania i
eksploatacji samolotów eksperymentalnych. Jestem jednym z
głównych krytyków opinii prezentowanych przez prof. Biniende
i in., napisanych na zlecenie całkowicie upolitycznionej grupy
parlamentarnej prowadzonej przez A. Macierewicza, zasadniczo
jedno-partyjnego klubu. W żaden sposób nie próbuję atakować
osobiście postaci, które Pan opisuje. Jednak, jako fizyk i
jako lotnik, zdecydowanie sprzeciwiam się jakości ich prac i
bezpodstawnym zarzutom które propagują. Proponowane scenariusze
zamachu i zabójstwa, których a priori nie można oczywiście
wykluczyć, są sprzeczne zarówno z fizycznym jak i lotniczym
stanem wiedzy.

Po pierwsze, są to w najlepszym razie prace pseudo-naukowe,
gdyż prof. Binineda już dziewiąty miesiąc z rzędu nie chce
opublikować pliku wejściowego do jego obliczeń przy użyciu
programu LS-Dyna, łamiąc tym samym najbardziej podstawowe
naukowe kanony otwartości i weryfikowalności. Carl Sagan
powtórzył kiedyś myśl wyrażoną wcześniej przez Laplace'a
mówiąc tak: Nadzwyczajne twierdzenia wymagają
nadzwyczajnych dowodów. Nie ma skrawka fizycznych ani
obliczeniowych dowodow takiego kalibru w pracy prof. Biniendy.
W rzeczywistości, obliczenia są tajne i tylko animacje
pokazujące niefizyczne wyniki wyświetlane są w kółko. Numeryczne
obliczenia zderzenia skrzydła i brzozy są nieprawidłowe;
jak dr Szuladzinski sam zauważył, drewno magicznie znika
jeśli jest poddane określonemu naprężeniu w LS-Dyna, co jest
głównym powodem, iż widać jak pień drzewa topi się i znika w
strefie zderzenia. Pogwałcenie zasad zachowania masy, pędu i
energii, będących podstawą takich obliczeń, unieważnia je i
wyjaśnia jednocześnie, dlaczego wyniki są w takiej sprzeczności
z danymi zebranymi na miejscu wypadku. Sfotografowane drzewo
ma niemal metrowe, długie drzazgi zamiast płaskiej i
jak uciętej nożem powierzchni w animacji; położenie i kierunek
szczytu brzozy jest też zupełnie inne niż w animacji, w
rzeczywistości opiera się on o dolną część pnia i
skierowany jest ku północy, z których to faktów żaden nie
jest odtwarzony w obliczeniach.

Następny "dowód" dotyczy losu urwanej części skrzydła, jeśli
kolizja wyproduje taki obiekt. Prof. Binienda lub jego kolega
twierdzi, że obliczył, że końcówka skrzydła (20 stóp długości,
rzucona z prędkością początkową około 150 węzłów przy kącie
nachylenia, powiedzmy, +5 stopni, wzgl. ziemi) będzie według
jego obliczeń początkowo wznosiła się, a następnie bardzo szybko
wyhamuje aerodynamicznie w powietrzu. Następnie, po utracie
większości energii kinetycznej, spadnie na ziemię w odległości
zaledwie 10-12m (32-39ft) za fatalną brzozą. Nikt na świecie
znajacy elementarną fizykę nie potwierdzi tego rezultatu. Jest
Pan w kontakcie z dr. Szuladzinskim, który niedawno stwierdził,
że według jego niezależnych i bardziej uzasadnionych
szacunków, że odległość ta to 50-90 metrów (160-300ft).
Moje bardziej szczegółowe oszacowanie uwzględniające obrotowe
stopnie swobody skrzydła i początkowo nielosową siłę nośną na
końcówce skrzydła pierwotnie znajdujcej się pod dodatnim kątem
natarcia, pokazują, że prawdopodobnie droga przebyta powinny być
90-110m (300-360ft). W rzeczywistości, niekwestionowanym faktem
jest, że skrzydło stwierdzono 110m (360 ft) za brzozy. Dodatkowe
powody blednej tezy Nowaczyka i Biniendy ze nie nastąpiło
zderzenie z drzewem to ich niezrozumienie nagranych danych TAWS,
a takze prawdziwej niepewności rejestrowanych parametrów, jak
również ich umyślne zaniedbanie najdokładniejszego źródła
informacji o wysokości samolotu nad terenem -
radio-wysokościomierza.
To urządzenie mierzy odległość do ziemi z dokładnościa 0.5m.
Ze względu na 8-bitowe kodowanie programu, czarne skrzynki
zapisaly wysokość z nieokreslonoscia 10ft (3m). Wartości
zapisane w skrzynkach polskiej i niezależnych rosyjskich
w pobliżzu feralnego drzewa były (6.1 + -3) m (czyli 20 + -10 m),
znacznie nizsze niż 50 stóp wysokości drzewa. Zderzenie było więc
nieuniknione, a symulacje wykonane przez swoich ekspertów
z 'są całkowicie błędne.

Wreszcie, scenariusz "dwóch wybuchów" jest również niefizyczny
i łatwy do obalenia. Opiera się na dwóch rzeczach: po pierwsze,
to niezrozumienie sprawy sygnałów zapisanych jako pionowe
przyspieszenia w czarnych skrzynkach, a po drugie, to brak
elementarnej wiedzy dot. awioniki i struktury samolotu. Pierwszy
zarejestrowany wstrząs jest po prostu zderzeniem z drzewem a nie
wybuchem tajemniczej bomby umieszczonej przed krawędzią
skrzydła, dokładnie w czasie i miejscu(!) gdzie skrzydło mijało
drzewo. Drugi 'wstrząs' nie jest prawdopodobne w ogóle wstrząsem,
tylko zakłóceniem elektrycznym, które wystąpiło gdy skrzydło
dotknąło, zwarło i zerwało linię średniego napięcia, co
udokumentowano w oficjalnych raportach. Czas i miejsce odpowiadają
tej "drugiej eksplozji".

Pomysł dr. Szuladzinskiego z samolotem podzielonym na
dwa kawałki lecące razem aż do ostatecznego pola zniszczenia samolotu
jest fizycznie niemożliwy. Zarówno wg. wielu zeznań świadków,
jak i czarnych skrzynek, samolot doznał przechyłu w lewo i wykonał
pół obrotu (beczki) przed ostatecznym rozłamem. Dr Szuladzinski
proponuje, że przód samolotu, zerwany przez wybuch, nie obrócił się,
tak jak to zrobil centropłat i tył samolotu.
Proszę poinformować go, że nie może tak być. Żyroskopy, bardzo
precyzyjne instrumenty, znajdują się w przedniej części samolotu
Tupolew 154M. Czarne skrzynki zaś - jak zwykle z tyłu. Jego
scenariusz w ten sposób doprowadziłby do obrotu tylko i wyłacznie
czarnych skrzynek, ale nie żyroskopów, które mierzą kąt przechylu
samolotu. Jednak przechył żyroskopów niezaprzeczalnie wystąpił,
co stanowi zaprzeczenie scenariusza dwóch eksplozji.
Przy okazji, przy braku nawet podstawej wiedzy lotniczej
i aerodynamicznej, rzekomi eksperci nie zauważyli, że ich
scenariusz doprowadziłby do natychmiastowego odłączenia, rozerwania,
dwóch kawałków samolotu, w wyniku ogromnych sił i momentów
aerodynamicznych działających na część tylną samolotu.
Obróciłyby ten kawałek w górę, powodując jego chaotyczny upadek
po zaistnieniu ogromnej siły oporu.

Wynikiem byłaby duża separacja dwóch części na ziemi, a wcześniej
- zerwanie połączenia elektrycznego między licznymi czujnikami i
instrumentami w przedniej części samolotu a czarnymi skrzynkami
z tyłu samolotu. Żadna z tych rzeczy się nie wydarzyła w
proponowanym miejscu eksplozji. Przeciwnie, prawidłowa
interpretacja zapisanych danych, biorąc pod uwagę buforowanie,
częstotliwość próbkowania i wiedzę o trybach
pracy skrzynki, pokazuje, że funkcjonowały te urządzenia
do czasu ostatecznego rozpadu na ziemi. Nagrania nie urywają się
w powietrzu, tak jak musiałoby to być jeśli scenariusz
wybuchu mialyby jakiś sens.

Zgadzam się, że katastrofa musi być lepiej zbadana i wyjaśniona,
niż to dotychczas zrobiono. W rzeczywistości, zdecydowanie
popieram takie wysiłki, jak polskojęzyczni widzowie tego
wywiadu mogą zaświadczyć

http://www.youtube.com/watch?v=NLFHouvcXVA

(Dałem go jednemu z głównych polskich kanałów informacyjnych
Polsat News kilka dni temu.) Jednakże takie działania powinny być
organizowane przez Polską Akademię Nauk, nota bene kierowaną przez
prof. M. Kleibera, czołowego polskiego eksperta od metody
elementów skończonych i dynamicznych symulacji wybuchów wewnątrz
samolotów (zrobił kiedyś projekt tego typu dla konsorcjum Airbusa),
a nie przez osoby wymienione w Pańskim wywiadzie, które pomimo tego,
że są specjalistami w swoich wąskich dziedzinach, to wyraźnie
brakuje im głębi i zakresu wiedzy potrzebnej do tego typu
zadania.

Z poważaniem,
Pawel.Artymowicz @ utoronto.ca
czar prysł. Drozd wystąp!

http://fizyka-smolenska.salon24.pl/
Ostatnio edytowane przez Szpen : 09.06.2012 o godz. 23:20.
Odpowiedz cytując