Dla mnie bohaterem meczu jest Szczęsny. Uratował nam - na spółkę z Tytoniem - remis.
Wiedział, że dostanie czerwoną kartkę.
Wiedział, że ignoranci będą go za to krytykować.
Wiedział, że będą mu to pamiętać do końca kariery, może dłużej.
Wziął to na klatę jak mężczyzna i zrobił co trzeba, żeby uratować wynik. Karny dawał szansę, puszczenie Greka to była pewna strata bramki. Ten remis daje nadzieję (gra nie bardzo), przegrana stawiałaby nas w tragicznej sytuacji.
Szczęsny ma jaja. W odróżnieniu od Smudy. Zmiana w 90 minucie? Przy takiej drugiej połowie? Co on, na czas chciał grać?
Smuda nawet wśród krajowych trenerów ma status wiejskiego głupka. Chciał go naród, no ale mówimy tu o tych samych ludziach którzy wybrali Komorowskiego na prezydenta. To jest właśnie nasz największy "bul".
Bronex napisał(a):

Dokładnie o tym duchu piszę. Szukałem odpowiedniego słowa i mi je niechcący podrzuciłeś. Właśnie ,kiedyś dzień ,w który grała reprezentacja Polski ,to było dla mnie ŚWIĘTO. A teraz jak patrzę i czytam o tym wszystkim to nawet nie próbuję takiego wrażenia w sobie wywołać. Ta drużyna ludzi ,którzy mają na uwadze honor, etos, po prostu odpycha. Kiedyś nawet jak przegrywaliśmy to jakoś człowiek odczuwał. Po psioczyło się ,ale nadal z tyłu głowy się miało przekonanie ,że to są NASI ,"na własnej krwi" wyhodowani
|
Mam tak samo...
Nie zdradzam się z tym, bo każdy co poczuł nagle "atmosferę" by mnie objechał, ale czuję ten sam konflikt. Od dawna. A kibicuję przecież Reprezentacji od dziecka.
pawelwislak napisał(a):

|
Naszych stoperów to by Czekaj z Komorowskim nosem wciągnęli to taka parodia była
|
Zacznijmy od tego, że Wasilewski nigdy stoperem nie był. To jest autorski pomysł Smudy.