Osobiście mam największe pretensje nie do drużyny, ale do Smudy. Piłkarze zrobili co mogli - Tytoń obronił karnego, Lewy strzelił gola, było jeszcze kilka wrzutek i prób, m.in. niecelne Rybusa. Ale
dlaczego do jasnej-ciasnej Smuda nie zrobił żadnej zmiany w ostatnich 20-25 minutach?

Wpuszczenie świeżego zawodnika w rodzaju Grosickiego czy Mierzejewskiego mogłoby dać drużynie impuls do lepszej gry w końcówce - i wyszarpanie cennego zwycięstwa. A tak?
Czyżby Smuda zwariował, grając dziś na remis i licząc na zwycięstwo z Ruskimi? Takie mission impossible?
