O Jezus... Nikt nie robi z siebie jedynego prawdziwego kibica Wisły.
Reszty nie chce mi się komentować.
Kolejne przemyślenia domorosłego prezesa, który wierzy, że rozumie działania klubu lepiej niż ludzie, którzy nim rządzą.
Chcecie wierzyć w spiski albo, że porzucono model działania przynoszący klubowi wielkie zyski albo, że używanie oszczędnego, ale samofinansującego się modelu działania jest złe dla długofalowego funkcjonowania klubu albo, że mogliśmy mieć właściciela, z którym osiągnęlibyśmy więcej, itd. itp. OK, wierzcie sobie. Ja mam serdecznie dość tej rozmowy.