|
Szkoda, że mamy przerwę w ligach na rzecz zafajdanego euro (panie premierze, jak żyć, skoro z każdej strony atakuje mnie "oszalały stadion"?), bo może zwolennicy stylu zobaczyliby, że i drużynom stokrotnie (a nawet i trzystukrotnie) droższym od Wisły często zdarzają się paskudne i bezstylowe męczarnie. Tylko że tam podstawowym kryterium rozliczania pracy trenerów są punkty. U nas, dla kibiców wychowanych na hegemonii Wisły z początków Cupiała, kiedy lała niemal każdego (później już tylko olewała), wciąż najważniejszy jest ów "piękny styl". Szkoda, że do realizacji takiego założenia zupełnie nie mamy warunków. Szkoda, że inne drużyny poszły po rozum do głowy i, zamiast próbować odpowiadać równorzędnym futbolem, komasują obronę i często z tego pięknego stylu przeradzamy się w akwizytorów wytrwale pukających do drzwi, skąd zaraz się ich przepędza
Żeby móc sobie pozwolić na stylową grę, to trzeba albo wypracować sobie solidną przewagę (w polskiej lidze najlepiej osiągnąć to prostymi sposobami), albo zdecydowanie przewyższać resztę ligi (co i tak niczego nie gwarantuje). Co Barcelonie dał jej styl w pojedynku z Chelsea? Podobne zabiegi mamy przecież w lidze polskiej, chociaż nie wyglądają one tak efektownie.
@ martin_6
Raczej chodziło mi o to, że koronkowe podania Barcelony, obiegi i inne tego typu zagrania przeważnie kończyły się na niczym.
Co do stylu londyńczyków to sprawa jest tak pół na pół. Nie można zaprzeczyć, że przez spory kawał czasu wybijali piłkę niemal na oślep. W mistrzowskim sezonie Maaskanta graliśmy z Polonią Bytom na wyjeździe i nasi piłkarze próbowali się bronić w ten sam sposób, co miało nieciekawe skutki. Jednak z drugiej strony w grze Chelsea widoczne były też wspaniałe manewry, czego nie można przypisywać przypadkowi.
Ostatnio edytowane przez speedfashion : 02.06.2012 o godz. 11:37.
Nie uczyniłeś mnie garbatym
Dzięki Ci za to Panie
|