Wyświetl pojedynczy post
Arapaho
Senior Member
 
 
Od: 06.2004

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17426
Stary 31.05.2012, 14:54
AS82 napisał(a):Wyświetl post
Nastepny co udaje dziewice...

Przez kilka tygodni gorącym tematem w niemal wszystkich mediach była sprawa zatrzymania "gniazdowego" kibiców Legii, Piotra Staruchowicza, zwanego "Staruchem". Za fanem "Wojskowych" wstawili się nie tylko jego koledzy z trybun, ale nawet posłowie! Posłanka Beata Kempa podpisała nawet za "Starucha" poręczenie, za co w niewybrednych słowach została skrytykowana przez Macieja Szczęsnego.
Ojciec golkipera Arsenalu Londyn przyznał w rozmowie z "Dużym Formatem", że jest wstrząśnięty tym, iż demokratycznie wybrani posłowie zajmują się bronieniem chuliganów, a ich bandycką działalność przedstawiają niemal jak bohaterską walkę ze złym systemem:
Obciachem jest, że pewna posłanka kretynka ze Świętokrzyskiego stara się poręczyć za bandytę Starucha. Bo zbliżają się wybory, bo może to przynieść parę głosów. Może zastąpmy "kretynkę" jakimś eufemizmem. Albo nie, proszę napisać, że po długim zastanowieniu nie znalazłem żadnego eufemizmu. Głupotę Laty jestem w stanie zrozumieć. On jest tylko niewykształconym prezesikiem jakiegoś związku. Ale ta pani jest posłanką, a więc reprezentuje mnie w Sejmie. Tak się składa, że obecnie pracuję w Kielcach, a więc ona niejako robi to w moim imieniu. I to jest dla mnie wstyd ogromny!
Poręczenie ma na celu nie trzymanie oskarżonego w tzw.areszcie wydobywczym albo inaczej nie trzymanie go na bliżej nie określony okres czasu w więzieniu do czasu rozprawy. Nikt nie ręczył za jego niewinność. No ale jak się ludziom dziwić skoro takie wyjaśnienia jeden gośc musi dostawać na forum kibicowskim . Na portalach ogólnokrajowych są takie brednie jak on wkleja i tysiące ludzi to powtarza

Warto przeczytać dla oderwania od bieżącej polityki

Cytat:

Jan Paweł II pobłogosławił moje dzieci, ale ponieważ jesteśmy Żydami, nie zrobił nad nimi znaku krzyża, ale uczynił to zgodnie z tradycją żydowską. Nigdy tego nie zapomnę

- mówi prof. Joseph Weiler, prawnik reprezentujący 8 państw wspierających Włochy w sprawie Lautsi przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu, w rozmowie z "Naszym Dziennikiem".

W swoim wystąpieniu przed Wielką Izbą ETPC w obronie krzyża w sprawie "Włochy kontra Lautsi", prof. Weiler oświadczył, że obecność krzyża jest pewnym znakiem, ale znakiem jest także jego brak. Zwrócił tym samym uwagę na fakt, iż nie istnieje "neutralna przestrzeń" ani "neutralny światopogląd".

Symbole są ważne w naszym życiu. Określają naszą tożsamość, mówią o wyznawanych przez nas wartościach. Przypominają nam, kim jesteśmy. Interesującą sprawą był fakt, iż kiedy ława przysięgłych w pierwszej instancji wydała wyrok niekorzystny dla Włoch, protestowali nie tylko katolicy. Temu wyrokowi sprzeciwiła się większość włoskich partii - wliczając socjalistów i komunistów. Zatem nie wszyscy protestowali dlatego, że identyfikowali się z wartościami chrześcijańskimi, ale dlatego, iż rozumieli wartość i znaczenie symboli. Myślę, że prawem każdego społeczeństwa jest, aby mogło ono decydować, w otoczeniu jakich symboli chce żyć. Problem braku obecności krzyża ma szczególny wymiar. Jeżeli weźmiemy pod uwagę sytuację we Francji, przekonamy się, że wcale nie jest tak, iż unika się tam jakichkolwiek symboli. Przeciwnie - można posługiwać się dowolnymi znakami, z wyjątkiem symboli religijnych. Można nosić wizerunek Che Guevary, ale nie można nosić wizerunku Papieża. Można posługiwać się symbolami sierpa i młota, można nosić wizerunki dowolnych osób. Wszystko jest dozwolone, pod warunkiem, że nie zawiera odniesienia do religii

- mówi prof. Weiler, podkreślając że w taki sposób przekazywana jest społeczeństwu informacja, jakoby religia miała być czymś toksycznym.

Podtrzymując opinię Jana Pawła II, ostrzegającego że demokracja nieoparta na wartościach przekształca się w jawny bądź zakamuflowany totalitaryzm, profesor podkreślił, że demokracja jest jedynie wolą większości.

Większość może być przecież głupia, zła albo okrutna. Demokracja powinna zatem opierać się na wartościach.

Zdaniem prof. Weilera niezwykle istotną sprawą jest kwestia odpowiedzialności.

Religie nie mówią przede wszystkim o prawach, ale o obowiązkach. Etyka religijna powinna służyć dobru społecznemu. Powinna pomagać w tworzeniu społeczeństwa opartego na równowadze praw i obowiązków. Jednym z problemów naszego nowoczesnego społeczeństwa jest nadmierne podkreślanie praw obywateli przy jednoczesnym niedostatecznym akcentowaniu ich obowiązków. Widać to wyraźnie właśnie teraz, w czasie kryzysu ekonomicznego. Wszyscy mówią o prawach, a nikt nie chce wziąć odpowiedzialności, także za władzę. Przecież te same społeczeństwa, które teraz protestują przeciwko swoim rządom, wcześniej na tych ludzi głosowały. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że jesteśmy odpowiedzialni za wybierane przez nas władze. Każdy członek społeczeństwa powinien identyfikować się ze swoją społecznością, współtworzyć ją, brać za nią odpowiedzialność. Wiąże się to oczywiście z określonymi obowiązkami, jakie należy spełniać na rzecz tejże społeczności. I przede wszystkim z obowiązkami, a dopiero później z prawami. Kiedy weźmiemy do ręki Pismo Święte i przeczytamy na przykład 19. rozdział Księgi Kapłańskiej, zobaczymy, że jest w niej zawarty bardzo dobry program, jak stworzyć sprawnie funkcjonujące nowoczesne społeczeństwo. Dowiemy się z tej Księgi, że społeczność ma za zadanie troszczyć się o biednych, o chorych, dbać o sprawiedliwość społeczną. Jest to bardzo nowoczesny program. Jeśli przeniesiemy go w dzisiejsze realia, dostrzeżemy, że jest to program obowiązków, a nie praw

- podkreśla profesor, zaznaczając że "wykształcenie poczucie odpowiedzialności zależy od edukacji, od domu rodzinnego oraz ogólnego poziomu kultury, w jakiej żyjemy.

Powoływanie do życia kolejnych instytucji oznacza natomiast abdykację od odpowiedzialności. W ten sposób nabieramy nawyków mówienia: dlaczego nie zajmie się tym rząd, samorząd, dlaczego "oni" tego nie robią? Tymczasem wszyscy powinniśmy czuć się odpowiedzialni - za siebie i za dobro wspólne

- mówi profesor.

Lubię wracać do Polski i lubię Polskę. Przede wszystkim za to, że jest to bardzo "żywy" kraj, życie jest tutaj intensywne, ludzie toczą gorące dyskusje, mocno się spierają. To dobrze, bo to znaczy, że o coś walczą, na czymś im zależy, że nie są obojętni. Prasa jest bardzo nacechowana politycznie, na jej łamach toczy się wiele polemik. Wszystko to jest ogromnie ważne, pokazuje zaangażowanie ludzi w życie społeczne. Bardzo lubię także patrzeć na ludzi czytających książki na ulicach. Nigdzie poza Polską tego nie widziałem. Polska inteligencja robi wrażenie. Polacy są bardzo inteligentni, radzą sobie z kryzysem ekonomicznym lepiej niż ktokolwiek inny. Polacy kochają także wolność i doceniają jej wartość. Cieszą się z tego, że są Polakami. Lubią sami o sobie stanowić

- powiedział prof. Weiler, przypominając o swoich polskich korzeniach: babce pochodzącej z Zamościa i ojcu, który przyszedł tam na świat.

Czuję się w jakiejś części Polakiem. Odczuwam również ogromne współczucie dla polskiej historii. Polska jest krajem, który cierpiał, krajem, którym państwa ościenne grały między sobą jak piłką w czasie meczu

- powiedział.

Prof. Weiler wspominał także swoje wzruszające spotkanie z błogosławionym Janem Pawłem II.

- Papież rozmawiał ze mną o Zamościu, pamiętał tamtejszą wspólnotę żydowską. Na spotkanie z Ojcem Świętym zabrałem wszystkie swoje dzieci, całą piątkę. Trzy córeczki płakały, ponieważ mówiliśmy o moim niedawno zmarłym ojcu, a ich dziadku, który był rabinem. Dzieci bardzo mocno przeżywały spotkanie z Janem Pawłem II. A on na zakończenie naszej wizyty zrobił coś niezwykłego. Pobłogosławił moje dzieci, ale ponieważ jesteśmy Żydami, nie zrobił nad nimi znaku krzyża, ale uczynił to zgodnie z tradycją żydowską. Nigdy tego nie zapomnę.

- wspominał ze wzruszeniem, przypominając również papieską pielgrzymkę do Ziemi Świętej, podczas której wraz z całą swoją rodziną przebywał w Izraelu.

Kazałem wszystkim swoim dzieciom oglądać całą tę wizytę w telewizji. Pytały mnie dlaczego. Odpowiedziałem: "Dlatego, że kiedyś będziecie opowiadać o tym swoim wnukom". Wy, katolicy, macie wielu świętych. Komuś, kto nie jest katolikiem, trudno jest to pojąć. Ja po raz pierwszy zrozumiałem, o co chodzi, właśnie w czasie pielgrzymki Jana Pawła II do Ziemi Świętej. Zobaczyłem człowieka świętego. Jego twarz promieniowała blaskiem tej świętości. To było niezapomniane przeżycie, widzieć Jana Pawła II w tych wszystkich miejscach... To było doświadczenie tym mocniejsze, że Ojciec Święty w tym czasie był już bardzo chory. Jan Paweł II był niesamowitą postacią. Nie da się o nim zapomnieć. W Stanach Zjednoczonych mówi się o nim "Jan Paweł Wielki"

- wyjaśniał.

Jan Paweł II wspaniale łączył w sobie pewne cechy. Dodawał odwagi ludziom Zachodu, aby nie wstydzili się swojej chrześcijańskiej tożsamości, zachęcał ich do tego, żeby o swojej wierze świadczyli publicznie. (...) Zarazem jednak, jak uczynił to na przykład w swojej encyklice "Redemptoris missio", podkreślał, że Kościół nigdy niczego nie narzuca, ale zawsze proponuje. To piękne przesłanie, pełne tolerancji. Wypełnieniem dziedzictwa Jana Pawła II byłoby zatem życie będące szczególnego rodzaju walką. Jednoczesnym publicznym świadczeniem o swojej wierze i nienarzucaniem jej nikomu. Pamiętanie o tym, że jest to tylko propozycja, nie zaś przymus. Myślę, że pewną formą wypełnienia jego dziedzictwa jest coś, co może wydać się zachowaniem kontrkulturowym, ale co jednocześnie może pociągać wielu młodych ludzi. Jan Paweł II mówił jasno: nie jest łatwo być katolikiem. Bycie chrześcijaninem to wyzwanie. Jeśli jesteś chrześcijaninem, musisz iść pod prąd, wbrew współczesnej kulturze. Musisz być odważny i silny. Myślę, że to jest wspaniały komunikat mówiący o czymś, co Włosi określają słowem "sfida" - o prawdziwym wyzwaniu. Przeciwstawia się ono ogólnym trendom kultury, w myśl których wszystko ma być nam zagwarantowane. Głosi coś przeciwnego - mówi, że życie jest trudne. Myślę jednak, że młodzi ludzie lubią wyzwania. Dlatego właśnie Światowe Dni Młodzieży okazały się takim sukcesem. Wiązały się one z przyjęciem przesłania, iż nagroda przychodzi dzięki zmaganiu

- powiedział prof. Weiler.
Ostatnio edytowane przez Arapaho : 31.05.2012 o godz. 15:39.
...........................
– Panie marszałku, a jaki program tej partii?
– Najprostszy z możliwych. Bić ....y i złodziei, mości hrabio.
Opis: rozmowa hrabiego Skrzyńskiego z Piłsudskim na temat możliwości założenia przez Piłsudskiego partii politycznej