Bonawentura napisał(a):
|
Markusie uważam, że nie można sprowadzać tego do jednego czynnika. Gdyby Bednarz nie wypowiedział tych słów, nie napsuł krwii w zespole, nie jest powiedziane, że nagle zaczęlibyśmy grać o wiele lepiej by awansować.
|
Przyczyn słabszej gry zespołu było oczywiście więcej (np.: aż 3 trenerów – to musi zostawić negatywny ślad), ale nie ulega wątpliwości, że te „Bednarzowe” były decydujące dla kwestii dalszej motywacji zawodników. To on zabił ich zaangażowanie i odebrał perspektywy dalszej pracy, sens zabiegania o przyszłość jeszcze wówczas, gdy wszystko było nadal do wygrania. Warto pamiętać, że Ci sami piłkarze pod wodzą Valckxa jako szefa nawet rozczarowując, gromadzili w lidze więcej punktów – wystarczy porównać bilans obu rund. I to bez kluczowych zawodników przez wiele meczów jesienią. Dlatego mam pełne podstawy zakładać, że gdyby nie złe decyzje Cupiała i nie Bednarz, Wisła do samego końca byłaby w grze przynajmniej o puchary.
To Bednarz i Probierz odpowiadali za zaangażowanie oraz motywację zawodników wiosną, a nie Valckx czy Maaskant. Ja nie będę obciążał odpowiedzialnością Holendrów za błędy ludzi, którzy przejęli ich obowiązki i załatwili nam swoimi posunięciami rundę wiosenną.
Natomiast sprawy związane z brakiem wypłat pensji zostały później jasno zdementowane przez Genkowa.
Absurdalne jest też łącznie stopnia zaangażowania piłkarzy z ich zagraniczną narodowością w jakiejkolwiek formie – przypomnę bowiem, że również „polska Wisła” dawała bardzo wiele razy popis nonszalancji, minimalizmu i piłki plażowej. Już zapomnieliśmy o regularnym symulowaniu waleczności np.: przez Brożka (słynne machanie rękami), k….aniu dookoła, zamiast bieganiu Małeckiego, truchtaniu Boguskiego, Ćwielonga, Baszczyńskiego, Zieńczuka i innych? O kompromitującym zaangażowaniu choćby meczach z Odrą, Piastem, Polonią Bytom, Pogonią Szczecin itd.? Jakim zaangażowaniem i walecznością imponuje Garguła?
Było mnóstwo spotkań na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat, w których nasi polscy zawodnicy dawali popis nieprofesjonalnego podejścia do obowiązków meczowych. Więc Twoje stawianie sprawy uważam w tej kwestii za błędne.