Wyświetl pojedynczy post
wislak68
Senior Member
 
Od: 11.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#2045
Stary 29.05.2012, 14:03
Arapaho napisał(a):Wyświetl post
To jest sprawa sporna czy jeżeli premier patrzy przez palce na kwestie zabezpieczenia prezydenta z innej opcji politycznej , swoim zachowaniem , być może dwuznacznymi wypowiedziami daje przyzwolenie podległym służbom czy też współpracownikom - na świadome wystawienie oponenta na "strzał" , a później tuszuje czy mataczy w sprawie śledztwa to sam w sobie jest agentem czy nie. Czy można go tak nazwać? Nie wiem. Ale uważam nie można oskarżac nikogo kto go tak nazwie .Jako że Tusk firmuje osobą działania rządu i służb mu podległych ponosi za nich odpowiedzialność. Byłbym w stanie go wytłumaczyć jeśliby sam podjął uczciwe śledztwo , wyciągał konsekwencje w stosunku do Polaków. Tego nie robi.
Osobna sprawa to twoje stwierdzenie "zbijanie w jedno motywów rosyjskich i motywów Tuska to milczące założenie że Tusk jest ruskim agentem. Moim zdaniem tak nie jest". Oczywistym jest że motywy nie musza być tożsame. O ile Rosji chodzi o chaos w Polsce i wykorzystanie go do własnych celów strategicznych o tyle obozowi Tuska chodzi o osłabienie największego przeciwnika- to tak jak podczas wojny zabicie szefa sztabu i połowy korpusu oficerskiego- takie straty trudno odbudować. Mogło to wyglądac tak że nasi zasugerowali że nie będą robic przeszkód - jak sie ruskim uda to obie strony (rudy i putin) mają zysk, jak nie to sie przytuszuje albo zwali na jakis czeczenów. Oba motywy nachodza na siebie i sie przenikają, mogły funcjonowac razem, mogły osobno, mogło też jednego z nich nie być. Tego nie wiemy.Mamy natomiast poszlaki.A one sa niekorzystne dla obu stron.Zarówno w sprawie śledztwa jak i dalszych dzialań dwustronnych (kompletnej uległości wobec Rosji w sprawach dwustronnych)
Spekulujemy. I to strasznie. Ale żeby wprowadzić choć odrobinę konkretu: "To jest sprawa sporna czy jeżeli premier patrzy przez palce na kwestie zabezpieczenia prezydenta z innej opcji politycznej , swoim zachowaniem , być może dwuznacznymi wypowiedziami daje przyzwolenie podległym służbom czy też współpracownikom - na świadome wystawienie oponenta na "strzał" , a później tuszuje czy mataczy w sprawie śledztwa to sam w sobie jest agentem czy nie." Moim zdaniem jednoznacznie: ktoś taki nie jest agentem. Jest dającym sobą manipulować nieudacznikiem ale nie można o nim powiedzieć że świadomie wysłał na śmierć prezydenta. Różnica jest taka że agent od początku do końca współpracowałby z ruskimi w całej operacji. Tusk moim zdaniem został całym zdarzeniem zaskoczony. Jego późniejsze zachownie to kombinacja: kompletnego braku talentów i kręgosłupa, strachu przed tym że PiS wykorzysta śmierć prezydenta politycznie, strachu przed Rosją i w końcu (a może przede wszystkim) manipulacji ludzi z jego obozu (którzy w dużej zapewne części uznali że "dobrze się stało").
Dlatego jeśli twierdzisz że Tusk planował do spóły z ruskimi zamach bo: "obozowi Tuska chodzi o osłabienie największego przeciwnika- to tak jak podczas wojny zabicie szefa sztabu i połowy korpusu oficerskiego- takie straty trudno odbudować" to moim zdaniem jest to bzdura. Powtórzę, potraktowałbym jako hipotezę roboczą wariant w którym ludzie z polskich służb (a oni rzeczywiście mieli powody żeby szukać fizycznej eliminacji PiS) współpracują z Rosjanami przy zamachu. Ale pomysł że czapę nad tym wszystkim trzymał bezpośrednio Tusk to już czysta spekulacja (co oczywicie nie zmienia faktu że pośrednia wina w sensie nie zabezpieczenia odpowiedniej kontroli kontrwywiadowczej spada na Tuska).
Odpowiedz cytując