Drozd napisał(a):

1.Czyli te 20 000 000 000 dzielisz na ilość lat przez które wybudowana elektrownia ma pracować załóżmy 100 i każdego roku do kosztów wyprodukowania energii doliczasz 1/100 kosztów budowy całej elektrowni. Po czym dzielisz wszystkie te koszty przez ilość kW które elektrownia produkuje rocznie i wychodzi Ci koszt wyprodukowania jednego kilowata. Zgadza się?
2.Nie znam się na rachunkowości, ale moim zdaniem cały kruczek to szacowany czas eksploatacji. Gdyby zamiast 100 lat przyjąć 50 albo 30? Czy nie spowoduje to że koszt kW wzrośnie znacząco? Bo przecież kto zagwarantuje co będzie za 100 lat? Może energia odnawialna z racji na postęp technologiczny będzie co raz tańsza? Może jako ludzkość znajdziemy źródło energii które będzie naprawdę tanie i bezpieczne. To że wspomniałem Teslę nie jest przypadkowe. Twierdził on na przykład że wystarczy dwie izolowane powierzchnie przewodzące umieścić 10 metrów nad ziemią podpiąć do nich żarówkę i będzie ona świecić. Robił on różne eksperymenty które do dziś wydają się szarlatanerią. Tylko transformator wykorzystujemy powszechnie. 100 lat to kawał czasu ...
|
Ad1 W największym skrócie tak. Z tym tylko że: istotny jest nie tyle założony na początku okres ale "okres ekonomicznego użytkowania". I nie jest tak że każdy element ma taką samą długość tego okresu (np: budynek w którym znajduje się sterownia będzie użytkowany dłużej niż powiedzmy rury schładzajace). Stawka niekoniecznie musi być liniowa tak jak w podanym przez Ciebie przypadku. Może się ona również zmieniać w czasie (choc to akurat jest nie wskazane) ze względu na chociażby "postęp technologiczny" (czyli to co Ty definiujesz w ten sposób:
Może energia odnawialna z racji na postęp technologiczny będzie co raz tańsza? Może jako ludzkość znajdziemy źródło energii które będzie naprawdę tanie i bezpieczne). W największym skrócie "okres ekonomicznego użytkowania" powinien odpowiadać okresowi przez jaki dane urządzenie będzie użyteczne pod względem technicznym i ekonomicznym. Jeśli dodam że w praktyce przyjęte stawki amortyzacji dla urządzeń stosowanych w energetyce jądrowej i odnawialnej specjalnie się od siebie nie różnią i są znacznie niższe niż 100 lat to powinno to rozwiać Twoje wątpliwości. Cały sekret tkwi w tym że w energetyce jądrowej inwestujesz dużo ale jesteś w stanie wyprodukować ogromne ilości energii. W energetyce odnawialnej inwestujesz stosunkowo niewiele ale jednocześnie z pojedynczego źródła pozyskujesz małe ilości energii. Skutkiem tego aby uzyskaś potencjalny efekt ilościowy podobny do tego w elektrowni jądrowej powinieneś stworzyć ogromną liczbę źródeł energii, co w praktyce okazje się znacznie bardziej kosztowne niz jedna elektrownia atomową (zresztą jest to również niewykonalne pod względem technicznym).
Ad2. Proponuję Ci wstrzymać się z dyskusją na temat "metody Tesli" do momentu aż zostanie ona wdrożona przemysłowo. Opieranie bezpieczeństwa energetycznego kraju na chwile obecną o źródła energii które możemy "potencjalnie odkryć" nie brzmi zbyt rozsądnie.