nie wiem o co chodzi, ale kolejny mecz wygrany przez naszą ME (2;4 z Koroną). Czemu wcześniej tak słabo im szło i nagle się przebudzili? Czy to kwestia tego, że Małecki tam dowodzi?

Czy może jednak fakt, że trochę trenowali z Probierzem i okazało się, że wcale nie są tak słabi, czy może Probierz jest cudotwrócą i jakoś do nich doszedł? Nie jest to istotne. Ważne, że przestaniemy się wstydzić za naszą ME.