Zieńczuk wciąga nosem wszystkich skrzydłowych Wisły razem wziętych na czele z serbskim Łobo - Ilievem. Co nie zmienia faktu, że to jest pójście na łatwiznę. Tak samo jak z Głowackim czy Brożkiem. Łysemu legioniście zachciało się klubu ambasadorów... Jakaś masakra.