s1mone napisał(a):

Ja tylko marzę, żeby ten Qioto nam zamiótł całą ligę pod dywan, aby uciszyć coniektórych narzekaczy.
Testy odbywają się w największych klubach świata, przecież ile to Polaków było swojego czasu na testach w Premiership. Jest okres roztrenowania, więc warto testować, a nóż trafi się perełka. Jakby Wisła nie testowała nie byłoby u nas choćby Błaszczykowskiego. Krytykowanie za samo testowanie tzw no-name'ów to głupota. Przecież zarówno Błaszczykowski jak i Melikson przychodząc do nas byli 'nołnejmami' (ten pierwszy wprost z łapanki, z drugiego śmiało się Weszło zamieszczając zdjęcie wielbłąda na parkingu).
Sam fakt testowania o niczym nie świadczy. A już na pewno o niczym negatywnym. Koszt takiego testu, nawet jak doliczymy koszty przelotu jest niczym w porównaniu choćby do tygodniówki Jaliensa, więc nie rozumiem z czym do czego. Wystarczy, że raz na 5-6 lat się trafi dobry piłkarz i już się testy zwracają.
Testują na potęgę w Premiership, testują w Primera Division, testują w Serie A, no ale w Wiśle nie wypada, bo to za duży klub...
-.-
|
Też nie mam nic przeciwko testom, bo to powszechnie przyjęta praktyka w średniakach lig europejskich.
Problem leży natomiast nie w tym, że te testy się odbywają tylko w tym kto w nich bierze udział. Wybacz, ale nie chce mi się wierzyć, że jakikolwiek klub na zachodzie pozwoliłby sobie na zaproszenie na trening takich piłkarzy jakich proponuje nam Bednarz. My tutaj mówimy o takich wynalazkach jak zawodnicy z drugiej ligi chińskiej, amatorzy z Brazylii czy gracze niełapiący się na ławkę w III lidze włoskiej.
Dostrzegasz różnice?
A co do tygodniówki Jaliensa, to bodaj Po prostu wiślak bardzo sensownie się wypowiedział na ten temat. Nie mam ochoty powtarzać po raz kolejny argumentów, które tutaj przytoczył. Co by jednak nie mówić o Wiśle holenderskiej, to za jej czasów zdobyliśmy MP i awansowaliśmy z grupy w LE. Warto też dodać, że większość zawodników, których zatrudnili byli tutaj na krótkich kontraktach. Zrobili swoje i mogą odejść.
Po pierwszej kadencji Bednarza zostały nam natomiast takie orły jak Jirsak, Kirm i Garguła. Gdyby nie prokuratura we Wrocławiu nadal moglibyśmy się cieszyć oglądając występy Łobodzińskiego.
Teraz w Wiśle rządzi inna ekipa. Zobaczymy co będzie można powiedzieć o ich dziele za dwa lata. Ja mam poważne obawy, że niewiele dobrego.