|
Ja tylko marzę, żeby ten Qioto nam zamiótł całą ligę pod dywan, aby uciszyć coniektórych narzekaczy.
Testy odbywają się w największych klubach świata, przecież ile to Polaków było swojego czasu na testach w Premiership. Jest okres roztrenowania, więc warto testować, a nóż trafi się perełka. Jakby Wisła nie testowała nie byłoby u nas choćby Błaszczykowskiego. Krytykowanie za samo testowanie tzw no-name'ów to głupota. Przecież zarówno Błaszczykowski jak i Melikson przychodząc do nas byli 'nołnejmami' (ten pierwszy wprost z łapanki, z drugiego śmiało się Weszło zamieszczając zdjęcie wielbłąda na parkingu).
Sam fakt testowania o niczym nie świadczy. A już na pewno o niczym negatywnym. Koszt takiego testu, nawet jak doliczymy koszty przelotu jest niczym w porównaniu choćby do tygodniówki Jaliensa, więc nie rozumiem z czym do czego. Wystarczy, że raz na 5-6 lat się trafi dobry piłkarz i już się testy zwracają.
Testują na potęgę w Premiership, testują w Primera Division, testują w Serie A, no ale w Wiśle nie wypada, bo to za duży klub...
-.-
Ostatnio edytowane przez s1mone : 22.05.2012 o godz. 18:35.
|