Wyświetl pojedynczy post
wislak68
Senior Member
 
Od: 11.2007

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17135
Stary 21.05.2012, 23:39
Siwy_89 napisał(a):Wyświetl post
Zupełnie inaczej interpretuje słowa emj: "Proponowałbym ustalenie jeszcze ram czasowych zakładu np. 3 miesiące po ostatnim terminie oddania odcinka do użytku".

Czym innym jest chyba ustalenie ram czasowych zakładu samego w sobie, a czym innym jego zasady? Jeśli emj10 interpretuje "bliższą przyszłość" jako 3 miesiące, to czemu nie uwzględnił tego w przesłanych szczegółowych zasadach?

W związku z tym nie mogę się z Tobą zgodzić. Ja interpretuje "bliższą przyszłość" inaczej niż ty. Wątpliwości może rozstrzygnąć tylko wybrany przez nas arbiter. Jeśli potwierdzi, że dla niego taka przyszłość to zaledwie trzy miesiące to oczywiście przyznam Ci rację. Oczywiście w przypadku gdy dwa odcinki A2, na których przerwano prace, zostaną oddane po sierpniu.

Przypominam, że zakład polega na tym, aby wśród wskazanych 74 odcinków drogowych zaistniała sytuacja przerwania budowy z braku środków na co najmniej 3 odcinkach" a nie na tym, że "wśród 74 odcinków zaistniała sytuacja spowolnienia budowy o minimum trzy miesiące".

pozdrawiam
Ps. Czarne wizje się nie sprawdziły. One dotyczyły przerwania budów, a nie spowolnienia prac na części odcinków. Na stronie 378-379 możecie sobie zobaczyć, że pisaliście o przerywaniu budów i ogólnej katastrofie, a nie o przesuwaniu terminów na niektórych trasach. Czarna wizja się nie sprawdziła, bo w tej chwili prace trwają na wszystkich odcinkach. Niektóre oczywiście zostały już oddane do użytku. Gdzie tu ta czarna wizja, że rząd nie ma kasy na drogi? Ale czego wymagać od partii, której prezes mówi, że na Euro "nie ma niczego". Takim malkontenctwem nigdy wyborów nie wygra.
PS.2 Za PiS nie było opóźnień, bo nie było inwestycji.
PS.3 Czechy. Okres rządów "slawka pięknisia i rudego knechta". Konkretniej się nie da.
1. Powiem szczerze: po przeczytaniu tego postu ulżyło mi. Czytajac argumenty w rodzaju: "Jeśli chcesz, to mogę znaleźć Ci posty, w których piszę, że niektóre odcinki zostaną oddane pół roku później, a niektóre pół roku wcześniej" przez chwilę pomyslałem że mam do czynienia z człowiekiem niepoważnym. Stąd moja reakcja (być może przesadzona). Jeśli poczułeś się urażony to przepraszam. Przedstwione przez Ciebie powyżej wyjaśnienie (choć się z nim zupełnie nie zgadzam) trzyma moim zdaniem standardy logicznej argumentacji.
2. Twoja interpretacja słów emj10 jest dopuszczalna (ja rozumiem je inaczej). Zwracam też uwagę że emj10 nie zaznaczył również że "bliższa przyszłość" to sześć miesięcy czy jeden rok. Dodatkowo w samej sentencji zakładu (przypomne Ci że została ona zaproponowane przez Ciebie) nie ma nic o o "bliższej przyszłości". Dla przypomnienia: "W sumie 74 odcinki dróg, które aktualnie są w budowie. Jeśli przerwą budowę na trzech odcinkach z powodu braku środków, to wygrałeś, ok?" . Pojęcie "bliższej przyszlości" to pojęcie wprowadzone przez emj10 i zgadzam sie tu ze zdaniem wyrażonym przez kolegę BBudowniczy: "W warunkach zakładu nie pojawiła się definicja przyszłości zgodnej lub bliskiej, stąd mogłoby się wydawać że przyszłością bliską mogłoby być kilka tygodni, a nawet kilka lat (niektorzy szczęśliwi czasu nie liczą ). Jednak w tym zakładzie, kwestie terminów od początku nie były najistotniejsze. Ważny był sam fakt przerwania budowy, terminy pojawiły się później jedynie jako uzupełnienie zasad. (...)Tutaj nie było okreslenia na jak długo miała zostać przerwana budowa, tylko był sam fakt przerwania. Można się domyślać, że emj10 pisząc zasady zakładu, nie miał w intencji ich zmiany, a jedynie doszczegółowienie i zabezpieczenie przed różnymi nadużyciami. Mozna się domyślać, że miało to zapobiec np sytuacji ogłoszenia zwycięstwa przez jedną ze stron, gdy budowa została przerwana z powodu np. zatoru płatniczego, a jednak udało się sytuację opanować i zakończyć budowę w terminie zgodnym lub bliskim. Można się też domyślać, że przyszlość bliska (w odróżnieniu od zgodnej) miała dotyczyć takiego opóźnienia, które nie miało wpływu na sukces i postrzeganie całego przedsięwzięcia (bo opóźnienie tygodniowe nie było większym problemem, o miesiąc - powoduje nie zdążenie z autostradą na Euro)."
Od siebie dodam jeszcze że zakład przyjmujący że warunki defaultu nie zostają spełnione pomimo że od terminu zgodnego z umową zakończenia budowy upływają lata zwyczajnie nie ma sensu (taki zakład jest w zasadzie "niewygrywalny" dla jednej ze stron).
Uważam też że 15% (3 miesiące dla projektu 20 miesięcznego) margines na obsunięcie czasowe to naprawdę uczciwy "margines bezpieczeńtwa".
3. Piszesz że interpretujesz "bliższą przyszłość" inaczej niż ja nie podając jednak ile Twoim zdaniem powinien wynosić ten margines. Myślę że biorąc pod uwagę absencję kolegi emj10 i nasze próby ustalenia pomimo wszystko jakiś zasad było by dobrze gdybyś podał swoją interpretację tej wielkości.
4. O ile dobrze rozumiem to w przypadku gdy okaże się że "bliższa przyszłość" to 3 miesiące a wspomniane dwa odcinki A2 zostaną oddane po sierpniu uznasz że zakład przegrałeś. Jednocześnie podkreślam że pomimo iż w tym poście odnosze się tylko do trzech odcinków to oczywiście podobne przypadki (które nie są mi znane w tej chwili) moga miec miejsce na pozostałych 71 odcinkach z listy.
5. Podkreśliłem już wcześniej że w zapropnowanej przez emj10 formule tudno jest mi sie zgodzić z tym że nie nakłada sie żadnych ograniczeń czasowych na realizowane projekty. W praktyce oznacza to że zakład przyjmujący że warunki defaultu nie zostają spełnione pomimo że od zgodnego z umową terminu zakończenia budowy upływają lata zwyczajnie nie ma sensu (taki zakład jest w zasadzie "niewygrywalny" dla jednej ze stron). Równie oczywiste jest to że budżet nie był w stanie sfinansować wszystkich inwestycji znajdujących się na Twojej liście, skutkiem czego skoncentrował się tylko na A2 "oszczędzając" na pozostałych projektach. Na samym tylko A4 opóźnienia przekraczają wspomniane przez Ciebie pół roku. Dlatego moim zdaniem pominięcie tych projektów jako defaultów pod pretekstem że nie rozwiązano umowy z wykonawcami pomimo dramatycznych opóźnień wynikających z braku środków (bankructwa Poldimu czy Radko) jest jak najbardziej spełnieniem warunków zakładu.
6. Jeśli zwracasz mi uwagę że nasz zakład polegał na tym że: "Jeśli przerwą budowę na trzech odcinkach z powodu braku środków, to wygrałeś, ok?" a nie na "wśród 74 odcinków zaistniała sytuacja spowolnienia budowy o minimum trzy miesiące". to pozwolę sobie zwrócić Twoją uwagę że przyjmując tylko wykładnię gramatyczną już przegrałeś (przypomnę że to Ty zaproponowałeś samo brzmienie sentencji zakładu). Przerwy na trzech odcinkach spowodowane brakiem środków już były. Ponieważ jednak ustaliliśmy że ostateczną decyzję podejmuje arbiter a ja nie mam wątpliwości że nawet na gruncie zapisów zaproponowanych przez emj10 zakład przegrywasz w związku z tym nie stawiam kwestii tej interpretacji na ostrzu noża.
PS: Z przykrościa konstatuje że nie zrozumiałeś moich uwag dotyczących błędów dotyczących inwestycyji drogowych rządu. Dlatego powtórze w tym miejscu jeszcze raz: budżet nie był w stanie sfinansować wszystkich inwestycji znajdujących się na Twojej liście, skutkiem czego skoncentrował się tylko na A2 "oszczędzając" na pozostałych projektach. Nastąpiło klasyczne przeinwestowanie skutkiem czego wystapiły dramatyczne problemy z płynnością, doprowadzajace do bankructwa szeregu firm związanych z branżą drogową (z tych bardziej znanych można wymienić: Covec, DSS, Poldim czy Radko) oraz całej rzeszy ich podwykonawców. Można bez dużego marginesu błędu oszacować że w wyniku kompletnie idiotycznych decyzji pracę straciło kilkadziesiąt tysiecy ludzi związanych z branżą. Niestety skutki tych decyzji będą odczuwalne jeszcze przez dłuższy czas i spowodują że te koszty będą narastać. Sprawdż sobie w związku z tym proszę jaki był spadek notowań spółek związanych z budownictwem w rezultacie tej głupawej polityki. Coś co miało być kołem zamachowym całej gospodarki pod rządami ryżego knechta okazało się być kamieniem młyńskim przywiązanym do jej szyi. Mówiąc najogólniej: szansa na rozwój w oparciu o inwestycje infrastrukturalne finansowane przez Unię została zmarnowana. W tym kontekście to retoryczne pytanie: "Gdzie tu ta czarna wizja, że rząd nie ma kasy na drogi?" dowodzi tylko poziomu infantylizmu zadającego. Stawiając tak absurdalne tezy mam wrażenie że ciężko pracujesz na to aby uzyskać na tym forum stauts "Szpenia od dróg". Twoich przemyśleń na temat szans wyborczych PiS naprawdę żal nawet komentować.
PS1: O ile mnie pamięc nie myli to ustaliliśmy wspólnie że fakt rozpoczecia inwestycji drogowych był w conajmniej 50% zasługą PiS (przygotowanie i przeprowadzenie przetargów). Jestem jednocześnie głęboko przekonany że gdyby realizacja tych inwestycji była dokonywana pod rządami PiS Polska odniosła by z nich prawdziwą korzyść i stały by sie one rzeczywistym kołem zamachowym gospodarki. Rząd PO spier... dokładnie wszystko co mógł. Poziom niekompetencji, kolesiostwa, głupoty i zwykłego lenistwa reprezentowany przez PO był i jest w przypadku inwestycji drogowych zatrważający.
PS2: Czyli mówimy o latach: 2007-2012. No to podaj prosze te dane dla Czech i Polski (wyjaśniając czy chodzi o autostrady oddane czy budowane). Zobaczymy jaki to żart nam przygotowałeś .
Ostatnio edytowane przez wislak68 : 22.05.2012 o godz. 02:24.