AS82 napisał(a):

|
na dowód moich słów naczelny rusofob tego topicu zabrał głos. Wszedzie widzi rusków i ruskich pachołków ,a jak jego wódz był u władzy i przyszło mu uczestniczyć w i orientować sie na politykę rosyjską ,to został szybkim ciosem sprowadzony na ziemie embargiem dla Polski ,co itak przez pisowskich klakierów było odebrane za dowód odwagi i twardej polityki .Sadze ,że gdyby geniusze pisowcy byli dalej odpowiedzialni za kraj , to po embargu na mieso ,bylo by odciecie w ....u Polsce gazu lub ropy a na koniec kto wie czy nie wojną .Wtedy byście na wojne z Rosją wysłali "38 batalion Moherowych Beretów z Tczewa"
|
Nie wiem czy masz tak krótką, wybiórczą pamięć, czy tylko celowo pomijasz pewne fakty?
Jak mi sie wydaje, to za rządów PiS rozpoczęto, całkiem udanie, próbe dywersyfikacji dostaw gazu, po to, aby takie odcięcie, czy podwyżka cen nie stanowiły dla nas zagrożenia
http://www.naszdziennik.pl/index.php...03&id=my02.txt
Cytat:
|
Niestety, w listopadzie 2007 r. zmiana rządu na gabinet premiera Donalda Tuska, popierany przez koalicję PO - PSL, spowodowała widoczną do dziś zmianę polityki energetycznej Rzeczypospolitej, czyli powrót na jedynie słuszne tory współpracy z Rosją. Wielki projekt uniezależnienia Polski od rosyjskich dostaw został wstrzymany, a nowe władze PGNiG rozpoczęły forsowanie kolejnych połączeń na linii wschód - zachód, wzmacniających surowcowe uzależnienie od importu rosyjskiego gazu z kierunków zarówno wschodniego, jak i zachodniego. Kontynuowanie budowy terminalu stanęło pod wielkim znakiem zapytania, a projekt Baltic Pipe, podobnie jak za czasów premiera Leszka Millera z SLD, został całkowicie zastopowany. Na szczęście po blisko roku opóźnień premier Tusk w sierpniu 2008 r. podjął decyzję o kontynuowaniu budowy gazoportu, choć termin jej zakończenia przesunął się z 2012 r. na 2014. Budowa terminalu odebrana została torpedującemu projekt PGNiG i powierzona na szczęście kontrolowanej w pełni przez Skarb Państwa spółce Gaz System, która zarządza 10 tys. km polskich gazociągów. Gdyby nie twarda postawa śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz PiS projekt w 2008 r. zostałby pogrzebany. Zwolennicy terminalu doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że nie jest to walka o zwykłą inwestycję, ale jest to walka o przedsięwzięcie, które zapewni Polsce suwerenność energetyczną w obszarze gazu ziemnego, zmieniając polityczne uwarunkowania do szantażowania Polski przez Kreml wstrzymaniem dostaw gazu ziemnego.
|
Tyle off-topu
Wracając do Smoleńska. Zadziwia mnie i zastanawia jakim trzeba być półgłówkiem, żeby po katastrofie (a może zamachu) smoleńskiej zgodzic się na prowadzenie śledztwa przez Rosjan?
Przecież wiadomo było od początku, że rezygnacja z własnego śledztwa, (a nie popierdółek w stylu komisji Millera), rezygnacja z międzynarodowego (a nie MAKowskiego) śledztwa będzie wodą na młyn tych wszystkich polityków, którzy w Tusku widzą pachołka podporzadkowanego Moskwie.
Gdyby Tusk był mądrzejszy, postawiłby sprawe zdecydowanie wobec Putina: Drogi towarzyszu, wicie, rozumicie, to my musimy przeprowadzić to sledztwo. Wiemy dobrze, i wy i ja, że to był zbieg okoliczności, niekorzystne warunki, zaniedbania po naszej i waszej stronie, ale do cholery, jak to my przeprowadzimy śledztwo to nikt nie będzie się czepiał.
A tak Tusk sam sobie strzelił w stopę. Brak inteligencji czy brak wyobraźni politycznej? A może jednak wyrachowanie? Celowe umożliwienie Jarosławowi, by miał zarzuty wobec Tuska, które nie dotyczą rządzenia (przepraszam, administrowania) krajem, by Kaczyński dał się wpuścić w przepychanki smoleńskie, a zapomniał o codziennych problemach Polaków, o gospodarce, o wielu wazniejszych sprawach?