|
Finał tej "reformy" pewnie będzie taki ,że od sezonu 2014/2015 wrócą do wcześniejszej organizacji rozgrywek, bo "nowy" system nie przyniesie oczekiwanych rezultatów sportowych , finansowych , organizacyjnych. Zresztą jak ma przynieść? To każdy średnio rozgarnięty człowiek z umiejętnością analizowania rzeczywistości może przewidzieć. Jeżeli ktoś liczy ,że EURO spowoduje w Polsce jakieś wielkie frekwencyjne wzmożenie na meczach Ekstraklasy to się myli. Gdyby to była jakaś nowa ,nieznana dziedzina to Polacy jak dzieci by się tym zachłysnęli. A to tylko stare, dobre "haratanie w gałę". Do tego z EURO wiążą się pewne emocje niedosytu. Tak naprawdę w 2007 roku ,kiedy wszyscy bardzo cieszyliśmy się gdy Platini wyciągnął z kopertki "Poland - Ukraine" ,ludzie bardziej liczyli na "wielki" cywilizacyjny/kulturowy/infrastrukturalny skok niż na aspekt czysto piłkarski. Mimo widomych znaków (stadiony) ludzie mają poczucie ,że gdzieś zmarnotrawiono ogromne środki niczego nie doprowadzając do końca ,przy okazji strasznie się zadłużając (400 mld złotych w 5 lat). Po EURO zostanie tylko poczucie pustych kieszeni, niespełnionych oczekiwań , zażenowanie i wstyd, ogromne obiekty ,które zamortyzują się pewnie za 1000 lat.
PS. Zresztą ja osobiście mam jakieś dziwne przeczucie ,że podczas tego EURO stanie się coś co bardzo negatywnie zaciąży na całym turnieju. Chciałbym się mylić ale poziom nonszalancji w przygotowywaniu tego turnieju jest ponadstandardowy. Nie chodzi też o czysto wizerunkową klapę. "Rozgrzebana" ,"zakorkowana" Warszawa ,brak sprawnej infrastruktury kolejowo-drogowej. Trzeba sobie też uświadomić ,że droga to jest wtedy jak łączy punkt A z punktem B. Co nam po 9-kilometorwym pasku asfaltu w szczerym polu i upiornych wiaduktach bez nasypów... Osobiście też nie lekceważyłbym sobie meczu Polska-Rosja może być niezła naparzanka.
Ostatnio edytowane przez Bronex : 16.05.2012 o godz. 13:35.
|