Pan Jotka napisał(a):

Zgodzę się z jednym-rodzinne wyjście to jakiś koszmar cenowy dla rodziny. Ale w Niemczech bilety tez nie sa najtańsze. Tyle tylko, że tam jest normalny stosunek CENA/JAKOŚĆ. A u nas to takie wydmuszki atrakcyjności. 
Apropos kryterium czasu dojazdu. Z Tarnowa do Krakowa tez dojeżdżało się w godzinę i niedługo znowu będzie można . Ale do aglomeracji krakowskiej to jednak bym Tarnowa nie zaliczył .
|
Nie tylko rodzinne. Wyobraź sobie wizytę rodziny z innej aglomeracji. Pomysł pójścia na mecz, nikt dziadka czy wujka nie będzie brał za bramkę, to wielokrotność 50 zł. Nie wspominając ze jak ma się karnet to należy zapomnieć o wspólnym oglądaniu meczu bo jest sie do miejsca przywiązanym jak pies do budy. A sąsiednie budy zwykle są zajęte. Wiele Barejowskich problemów stworzono.
W Niemczech bilety nie są najtańsze ale ich bardziej stać niż Nas, Włochów czy Francuzów. Piłka to u nich tania rozrywka. A najtańszy bilet jest niewiele droższy od B-Mac'a. Abstrahując od stosunku o którym wspomniałeś.
Co do Tarnowa, do aglomeracji krakowskiej pewnie nie należy, ale uważam, że właśnie z racji na czas dojazdu do potencjalnych źródeł kibiców, mogących zapełnić nasz stadion, można go zaliczyć jak najbardziej. Podobnie jak inne miasta i miejscowości niezbyt odległe. A zamieszkałe łącznie z krakowianami przez grubo ponad 1,5 mln ludzi. Przecież to wiadomo że Małopolska jest gęsto zaludniona.
Ceny oczywiście można podnosić ale dopiero wtedy kiedy przed meczami będzie dwa razy więcej chętnych niż biletów. Wtedy nawet podnosząc cenę będzie się można spodziewać kompletu. Zapełnianie stadionu to jest proces, my już rok zmarnowaliśmy.