Wyświetl pojedynczy post
hunter
Senior Member
 
Od: 11.2002
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17020
Stary 14.05.2012, 13:44
Bóg Trybun (objawion) napisał(a):Wyświetl post
Mnie w ogóle rozbraja taka dyskusja, w której "lud", "naród" "większość" mają zaświadczać o słuszności ich wyborów. Rachunek zawsze wystawia historia.

Naród jako taki zawsze będzie podzielony i bardzo dobrze - ma być podzielony bo podział jest konsekwencją postaw, wyborów, ideałów jednostek. Naród jako zbiorowość ani nie "szaleje" ani nie "wybiera sprawiedliwości" - jedyne, co wspólne (poza świadomością i innymi atrybutami ducha, woli) w życiu narodu to INTERES.

Naród ma wspólny interes - a to, czy większość narodu wybierze polityka, który ten interes realizuje bądź nie zależy od wielu, wielu spraw. Można wybrać pana z wąsem albo pana z loczkiem, i tak w ostatecznym rozrachunku to bardzo wąskie grono osób decyduje o losach całej społeczności.

W tym sensie argumentowanie "my mamy rację, bo nas jest więcej" wzbudza śmiech. Niełatwo prrzychodzi znaleźć momenty w historii, w których społeczeństwa wybierały albo oddawały się w opiekę jednostce / grupie, która faktycznie dbała o jej interesy. W naszej historii zazwyczaj bywały to momenty krytyczne.

Dobrobyt, suwerenność, tożsamość, kultura, cywilizacja, naród - to wszystko terminy powiązane. I wcale nie jest tak, że "dekada spokoju", gruba kreska czy bierność w polityce zagranicznej zwiastują nam świetlaną przyszłość. O swoje interesy trzeba się starać a nie czekać na oklaski sąsiadów.

Demokracja to nie system ustalania prawdy a system dobierania władzy. To tyle a propos pytania RAFa "czy ludzie zwariowali?".
Bardzo, ale to bardzo mądry i ważny post.

---

Patrząc na to co obecnie dzieje się na politycznym podwórku, jaki poziom prezentuje obecna "klasa polityczna", to żal ściska cztery litery, że nie ma mocnej jednostki z silnym zapleczem, która wzięłaby za mordy tę bandę skur*ynów, co mają czelność nazywać się ludźmi dbającymi o polskie interesy i rację stanu.

Jestem bardzo ciekaw jak za sto lat będzie opisywany okres III RP od roku 89' do powiedzmy 2011. Nie zdziwiłbym się wielce, gdyby II RP w I połowie lat 20' w tym porównaniu wypadła jako kraj lekko niestabilny politycznie.

Kolegę RAF-a tak hołdującemu zasadzie "większość ma rację, bo jest większością" chciałbym spytać jak ocenia Adolfa Hitlera, człowieka który drogą demokratyczną doszedł do władzy.