|
Bóg jednak istnieje, najpierw był Łobodziński który swoimi kiwkami czarował samego siebie, kontrakt który posiadał sprawiał że Wisła mogła cierpieć podobnie co do Dawidowskiego, na szczęście pojawiły się dla niego zarzuty i rozwiązano kontrakt z winy zawodnika. Teraz taki sam manewr z Gargulcem kopie w mur i można zacząć mówić że to okienko jest udane.
"Ciągle powtarzam to piłkarzom: Lechia to nie imienny u cioci Jadzi. To symbol daleko wykraczający poza sport." - Bobo K.
|