Merkury napisał(a):

|
Problem polega na tym skąd chcesz wziąć środki finansowe na transfery jeżeli na zawodnikach z których rezygnujemy nic nie zarobimy a jeszcze możemy dopłacić jak w wypadku Jaliensa. Z obecnego składu jedynym piłkarzem na którym możemy zarobić jest Melikson, to ostatni dzwonek na jego sprzedaż za przyzwoite pieniądze. W przyszłym sezonie nie będziemy grać w pucharach, mistrzostwo polski raczej nam nie grozi (Ekstraklasa jest tak podła, że nigdy nic nie wiadomo) w związku z czym małe są szanse by ktoś zawitał na Reymonta oglądając Wisłę w akcji pod kątem zakupy z niej graczy.
|
Bzdura. On ma długoletni kontrakt i równie dobrze można go sprzedać w następne wakacje. Kwestia tylko tego, jak będzie wyglądało parcie włodarzy Wisły na kasę i jaka oferta wpłynie. Ale tu się powtarzam, niestety.
Rudniewa mogło wziać HSV, mimo, że nie grał w poprzednim sezonie w pucharach, Sobiecha mogli wziąć do Bundesligi nawet Świerczoka z naszej 1 ligi to nie rozumiem, czemu nie można wziąć Meliksona jeśli zagra super sezon?
Zejdź na ziemię, na dobrego piłkarza, który jest w formie zawsze będzie popyt. Teraz Melikson jest w dołku i sprzedawanie go to zarobienie dużo mniejszej gotówki niż sprzedanie go jak będzie w gazie. To nie fizyka jądrowa.
Wracając do budżetu, zacytuje Małeckie 'kim ty k.... jestes p....', żeby wiedzieć jak wygląda budżet Wisły od wewnątrz, ile pieniędzy będzie gotowych na transfery, czy Cupiał sypnie groszem czy nie?
Takie wróżenie z fusów i gadanie, że musimy go sprzedać jest po prostu głupie. Wcale nie musimy, ale bardzo możliwe, że tak się stanie.