grzybson87 napisał(a):

|
Jak będziemy rotować obrońcami rok rocznie, wybierając darmowych emerytów lub wypożyczenia to nie będzie stabilizacji. Stąd te "5" lat. Już mamy Czekaja, Nalepę jako rezerwę, ewentualnie Głowacki i Osman i Hujoza więc nie widzę jakiegoś Banasia w Młodej Ekstraklasie.
|
Stabilizacja w Wiśle? :O Najpóźniej za dwa lata zmienimy politykę i będziemy brali np. mańkutów albo Arabów. Nalepa, Czekaj i Bunoza nie gwarantują nam odpowiedniego poziomu, a Michał i Gordan są bardzo podatni na kontuzje (podobnie jak Głowacki). Chavez najpewniej odejdzie i zostaniemy z gołą du*ą na wietrze (czyt. Nalepą), dlatego moim zdaniem musimy pozyskać klasowego obrońce,
grzybson87 napisał(a):

|
Banaś miał dobrą rundę, charakter pokazał ale pożyjemy zobaczymy. Pamiętam że Arkadiusz Klimek też miał dobrą rundę w Zagłębiu i nikt o tym nie pamięta. Też był temat transferu. 10 lat temu. Sezonowe ogórki
|
Banaś moim zdaniem jest w pierwszej trójce środkowych obrońców naszej ligi. Na dodatek nie jest jeszcze emerytem, nie powinien kosztować olbrzymich pieniędzy (chociaż za frytki nie przyjdzie) i mógłby być zainteresowany grą w Krakowie. Oczywiście może stracić formę, ale ryzyko jest przy każdym zawodniku.
grzybson87 napisał(a):

|
Przyjdą ludzie bez nazwisk i dobrze
|
Czy dobrze to się okaże. To truizm, ale liczą się przede wszystkim umiejętności.
grzybson87 napisał(a):

|
Problem to celność strzałów defensywnych pomocników, anemiczność skrzydłowych, mało bramek napastników
|
Mając mocną obronę (a zaproponowana przeze mnie niewątpliwie jest mocna) moglibyśmy większy nacisk położyć na grę w ofensywie. Gdyby Probierz zaczynał Przygodę w Wiśle nie traciliśmy bramek, ale dwójka defensywnych pomocników praktycznie nic nie wnosiła do przodu, bo musiała asekurować obronę. Bramki padały po stałych fragmentach. Gdy tylko defensywni pomocnicy zaczęli bardziej udzielać się w ofensywie to praktycznie w każdym meczu traciliśmy bramkę. Jak chcemy wywalczyć mistrzostwo, a nie dostać je od rywali to nie możemy tracić bramki z każdym kto się nawinie (chyba, że się rozstrzelamy, ale na to się nie zapowiada)