Arapaho napisał(a):

ad,1. Ustosunkowaleś się do 4 -ech pkt-ów na wszystkie ci odpowiedziałem i nie wiem o jakich pozostałych piszesz.
Sprytnie próbujesz się wymigać z odpowiedzi.Twoje kontr pytanie jest retoryczne . Choć pewnie dla potrzymania rozmowy można stwierdzić ze przecież legalna władza - król - zgodził się na rozbiory a duża cześć arystokracji też do niej dażyła. Oczywiście ktoś kto zna odrobinę kulisy rozbiorów - działania różnego rodzaju ówczesnych "agentów" carskich, szantaże,łapówki, obietnice korzyści, aresztowania etc. wie że decyzje Stasia to była tylko kropka nad i.
Wiec zgadsza się ze zdaniem rzadu londyńskiego : "Gdybyśmy zgodzili się na położenie podpisu rządu polskiego, pozbawiającego nas kawałka ziemi, byłoby to nie tylko okaleczenie kraju. To byłoby złamanie grzbietu Polski, krok do całkowitej zguby państwa i przyszłości narodu oraz że "decyzje konferencji »Trzech« zostały przygotowane i powzięte nie tylko bez udziału i upoważnienia Rządu Polskiego, ale i bez jego wiedzy". W związku z tym oświadczył, że "decyzje Konferencji Trzech dotyczące Polski (...) nie mogą obowiązywać Narodu Polskiego" czy nie.
ad.4. to że wiemy obaj że Polska IIWŚ koniec końców przegrała nie znaczy że definicyjnie jest państwem faszystowskim czy też sojusznikiem faszystow czyli strony definicyjnie przegranej. Podejrzewam (bo nie mam wglądu) w żadnej książce na zachdzie nie pisze że Polska jest krajem przegranym w IIWŚ. Tym bardziej kuriozalne są decyzje o odebraniu nam terytorium. Już o wiele bardziej mozna było karać Węgrów,Rumunów,Litwinów,Ukraińcó czy Słowaków (jeśli chodzi o wschod europy) którzy kolaborowali oficjalnie i wystawiali swoje oddziały do walki z koalicją.
Co do przykładu z Kosovem to byłby on adekwatny jakby nie albańczycy zajęli Serbię ale amerykanie, wkońcu Polska nie walczyła z ZSRR tylko z niemcami.Ale jest to nieważne wg.mnie Kosovo jest najbliższe L i W z powodów które podałem-szkoda się powtarzać- ale nie jest to rzecz jasna stosunek 1:1 ponieważ nie ma chyba równorzednego przypadku w dziejach najnowszych ( nawiasem mówiąc nie ma też chyba takiego przypadku w historii żeby w ciągu 100 lat jakiś kraj stracił w tragicznych okolicznościach 2 prezydentów + premiera - dużo tych przypadków)
|
ad1.
Sprawdź prosze post numer 83. Z założenie odnoszę się do wszystkich punktów podnoszonych przez dyskutanta. Ponieważ mam jednak doświadczenie z utratą już napisanych postów dlatego przy dłuższych postach zapisuję je stopniowo w trakcie pisania. Stąd jesli odpowiedziałeś na niego wtedy kiedy jeszcze byłem w trakcie pisania możesz odnieść mylne wrażenie że nie odnioslem się do całości.
Powtórzę jeszcze raz swoją prośbę:"
no bo nie wiem jak jest:
"musztarda po obiedzie" (tzn: że mamy nienuraszlne granice potiwerdzone międzynarodowymi traktatami)
czy "nie moga obowiązywać Narodu Polskiego (tzn:Jałta, Poczdam i traktaty są nieważne w związku czym mamy prawo żadać zwrotu terytorium II RP)"? Jednoznaczna odpowiedź na to pytanie być może zakończy naszą polemikę.
Jeśli chodzi o Twoją prośbę to wydawało mi się że wyraziłem się wystarczająco jasno. Jeśli jednak moje wrażenie jest mylne to spróbuje jeszcze jasniej: zacytowane przez Ciebie zdanie jest prawdziwe w takim samym sensie w jakim prawdziwa jest opowieść barona Munchausena o tym że udało mu się wyjść z bagna ciągnąc się samemu za włosy. Literacko brzmi pięknie w rzeczywistości pachnie farsą.
Na koniec powtórzę jeszcze raz: w 1990 rząd londyński przekazał swój mandat rządowi w Warszawie a ten zaakceptował istniejące status quo podpisując traktaty z Litwą, Białorusią i Ukrainą. I to jest koniec tej historii.
ad4.
Zdumiewa mnie z jakim uporem obstajesz przy tezie że państwo będace w zwycięskiej koalicji nie może ponieść strat terytorialnych. W twoim rozumowaniu jest to punkt wyjścia do tego że zostaliśmy skrzywdzeni. Dla mnie brzmi to dość zabawnie ale być może będzie Ci trochę lżej na duszy gdy przeanalizujesz sobie przywołany przeze mnie przykład Petlury. W 1921 roku to my byliśmy w sytuacji Trójki (no powiedzmy USA i Wlk. Brytanii) i sprzedaliśmy teoretycznie zwycieskich sojuszników w dokładnie ten sam sposób.
Jeśli chodzi o Kosowo to oczywiście jeśli łatwiej będzie Ci analizować mój przykłada gdy zamiast Albanii wstawisz USA to wolna wola (celowo nie zrobiłem tego w pierwszej wersji bo pomyslałem że gdyby tak było w rzeczywistości i Kosowo stało się częścią USA to następnego dnia na granicy serbsko-kosowskiej ustawiłby się szpaler Serbów chcących emigrowac do Kosowa a problem etniczny poniekąd sam by się rozwiązał). Powtórze że moim zdaniem doszukiwanie się tu analogii z W i L jest niedorzeczne.