Marzy mi sie trener, ktoremu bedzie mozna zaufac. Innymi slowy taki, ktory w swoim poprzednim/poprzednich klubach osiagnal jakies sukcesy lub chociaz moze pochwalic sie wyrazna poprawda jakosci gry swojej druzyny po tym kiedy objal zespol.
Ani Maaskant, ani Moskal, ani Probierz takimi trenerami nie sa. Wiec szansa, ze osiagna sukcesy w Wisle jest 50/50. Dlaczego nagle tu maja odniesc sukces kiedy wczesniej go nie odniesli ? Wisla ryzykuje i kiedy opcja z Probierzem znow sie nie powiedzie, Cupial nie ma prawa sie dziwic i byc zaskoczony. Zatrudniajac takich trenerow sam bierze na siebie odpowiedzialnosc, ze szanse powodzenia sa pol na pol.
Czytam artykul o trenerach posrod ktorych wybiera Legia (
http://www.sport.pl/sport-warszawa/1...czarenka_.html ) i wszyscy sposrod nich moga sie czyms pochwalic. Vrba - swietna praca w Czechach, Weiss to samo, Hanczarenka - co rok grupa LM lub LE i mistrzostwo z Bate. Najlepsze, ze wszyscy zarabiaja pewnie polowe tego co Skorza i swego czasu Maaskant.
Czy Wisla nie moze podejmowac bardziej przemyslanych decyzj odnosnie trenera ? Wydaje mi sie, ze u Cupiala wyglada to tak, ze uslyszy cos o jakims trenerze, zapala sie jak dziecko do pomyslu i kiedy ten jest wolny - zarudnia go. Tak bylo z Liczka. Naczytal sie prasy jaki to on nie jest wspanialy i pozniej tlumaczyl czemu mialbym nie dac mu szansy ? Podobnie jest mysle z Probierzem.
Ktos powie, ze trener z sukcesami jest duzo drozszy. Ale jak podliczyc umowy Jaliensa, Lameya, Garguly to staszyloby na trzech Hapalow.