|
Na plus zakończonego właśnie sezonu zaliczyć można chyba tylko przygodę z europejskimi pucharami. Niezłe występy ze Skonto i Litexem. "3 minuty od LM"? Nie można mieć pretensji o brak awansu. Po wstępnej euforii wynikającej z losowania okazało się, że Apoel to po prostu nie nasz poziom.
Faza grupowa Ligi Europy to też ciekawe mecze w naszym wykonaniu zakończony niesamowitym happy endem. Nasz mecz z Twente i "cud w Londynie" przejdą do historii na równi z Saragossą. Lekkie rozczarowanie pozostaje na pewno po batalii ze Standardem, bo rywal był zdecydowanie w naszym zasięgu, ale i tak mimo tego godnie zaprezentowaliśmy się na europejskich boiskach.
Minusy? Tutaj jest co wymieniać.
Oczywiście liga. Siódme miejsce w tabeli to nie jest to, czego wymaga się od drużyny, która miała walczyć o Ligę Mistrzów. Do tego 5 porażek na własnym stadionie (tej ze Śląskiem nie liczę, bo to trochę "inna" porażka).
Trzech trenerów w jeden sezon? W Wiśle to nie problem. Niestety.
Pod względem organizacyjnym największą klapą jest frekwencja. Frekwencja dobra jak nia grę i wyniki zespołu, ale jednak brak kompletu nawet na meczach z Legią, czy derbach to coś co powinno dać do myślenia naszemu zarządowi. Ostatnimi czasy widać wyraźną poprawę w pracy naszego marketingu, więc tu liczę na poprawę.
Last, but not least, czyli przechodzimy do sedna. Największy miunus - drużyna. Drużyna, która przestała istnieć. Zbudowana na szybko z darmowych graczy w jednym celu - awansu do Ligi Mistrzów. Cel się nie powiódł, a my na nowy sezon musimy właściwie kompletować kadrę od nowa.
Prognozy na przyszłość, czyli trochę optymizmu.
O dziwo brak gry w europejskich pucharach może nam wyjść na dobre. Nie trzeba ściągać nikogo "na już", a można pomyśleć o graczach bardziej perspyktywicznych. Sezon jest długi i jest czas, żeby ewetualne straty punktów nadrabiać, a jak wiadomo rywale też będą tracić punkty. Jeśli w tym, załapiemy się do pucharów, a w następnym powrócimy do walki o najwyższe cele uznam to za sukces.
Co ważne Wisła jest teraz jedyną "wizytówką Krakowa" i tu pole do popisu dla naszego marketingu. Walczyć, walczyć, walczyć, by moda na Wisłę znów powróciła.
|