Wyświetl pojedynczy post
Arturo Qr2nów
Senior Member
 
 
Od: 08.2006
Skąd: SKMK - W.D.

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#17
Stary 07.05.2012, 01:29
Jaki to był sezon?
Moim zdaniem bardzo słaby. Jeśłi skupić się na kwestiach sportowych, to wszystko właściwie mówi miejsce w tabeli. Trzeba tu dodać, że to nie liga była jakaś mocna, a my w tym sezonie po prostu słabi. Liga była raczej wyrównana do pewnego kiepskiego poziomu, o czym świadczy wysokie miejsce biednego, jak mysz kościelna Ruchu lub mistrzostwo Śląska, który wiosną zdobył ledwie 19 pkt. Obraz sytuacji mogły zaciemnić nieco występy w Europie. Statystycznie występy najlepsze od 10 lat, tylko, że: już z Litexem mieliśmy sporo szczęścia i gdyby nie słupki i poprzeczki po strzałach graczy z Łowecza... - to raz. Dwa: awans z grupy ligi europejskiej był jeszcze bardziej fartowny, jak pamiętamy. Pomimo wielkiego szczęścia w tych rozgrywkach nie potrafiliśmy też ograć beznadziejnego Standardu. Niestety w trakcie sezonu przydarzyło się także sporo kontuzji, bądź co bądż graczy czołowych. Sobolewski, Chavez, Bunoza, Jovanovic czy też dziwne urazy Meliksona oraz Jaliensa, do tego notorycznie kontuzjowany Boguski. Wydaje się, że w szatni też nie wszystko było tak, jak być powinno, czemu swoim zachowaniem dał wyraz Małecki wywołując przy tym niemałe zamieszanie. Wielu w ogóle już go skreślało, a sam zawodnik udał się na testy do Anglii, gdzie miał zakotwiczyć. Szczęśliwie tak się jednak nie stało. Kolejne zamieszanie, którego byliśmy świadkami, to telenowela z wybieraniem przez Meliksona reprezentacji, w której ma zagrać. Moment raczej niebagatelny, gdyż od tego czasu Maor znacząco obniżył loty i zaczęły go dręczyć kontuzje. Jeśłi w temacie zamieszań jesteśmy to trzeba wspomnieć także o zmianach na ławce trenerskiej. W sytuacji gdy wydawało się, że holenderski duet Valckx&Maaskant całkiem nieźle sobie radzi i daje nadzieję, że kolejny sezon będzie jeszcze lepszy, przyszło załamanie formy zespołu i pierwsze przegrane od awansu sąsiadki derby w Krakowie. W obliczu tej porażki decyzja nadprezesa mogła być tylko jedna. Maaskanta zastąpił człowiek, który w Wiśłe spędził lata, znał doskonale drużynę i pracował w niej z wieloma trenerami, przez niektórych był nawet nazywany Wiślackim Guardiolą, mowa oczywiście o Kaziu Moskalu. Wydawało się, że pod jego wodzą zespół odzyskał radość z gry, a niektórzy zawodnicy zostali optymalnie ustawieni i poinstruowani. Sielanka nie trwała długo, wyniki nie były najlepsze, a czarę goryczy przelała porażka w Krakowie z Koroną, w kiepskim stylu. Mimo, iż wydawało się, że Moskal dostanie szansę poprowadzić zespół do końca sezonu, to jednak w roli strażaka zatrudniono Probierza. Tego Probierza, który utrzymał Jagiellonię startując z dziesięcioma punktami na minusie, tego Probierza, który pokonał Panathinaikos również tego, który przez wielu nazywany jest najlepszym polskim trenerem. Zresztą wielu się o niego dopominało. Okazało się, że burdel w klubie jest tak duży, że i Probierz tu wiele nie pomoże. Po odejściu Basałaja i zwolnieniu Maaskanta miała miejsce jakby eksterminacja wszystkiego, co po sobie zostawili. Ofiarą tego padła także chyba jedyna ostoja prawdziwego profesjonalizmu w europejskim wydaniu – Valckx. Ostoja zastąpiona Bednarzem, który wsławił się jak dotąd testowaniem 30 bramkarzy z 3 ligi brazylijskiej, z ligi australijskiej, czy nawet z ligi malezyjskiej. Niestety zaliczyliśmy także wtopy kibicowskie. Największą jak dla mnie jest to. że mamy najmniejszy rekord wśród klubów, które mają nowe stadiony. O ile Lecha, Lechii czy Śląska z racji pojemności stadionów nie dało się dogonić, tak niecałe 30 tys. osiągnięte przez Legię było w naszym zasięgu. Niestety ani mecz z Legią, ani Wielkie Derby, ani mecz przyjaźni ze Śląskiem nie zbliżyły nas do osiągnięcia kompletu. Pod względem kibicowskim brakowało mi także pewnej spontaniczności i dzikości kibiców, którym zdarzało się zawędrować do młyna. Generalnie sam młyn uważam także za mało konkretny, za dużo tam dziewczyn i gości omijających siłownie oraz restauracje serwujące „stejki” szerokim łukiem. Jeśli jesteśmy przy sprawach kibicowskich, to należy także wspomnieć o cenach biletów, które były stanowczo za wysokie, jak na to, co prezentowała drużyna. Nie ma także sklepu klubowego i muzeum z prawdziwego zdarzenia. Niestety w trakcie sezonu zdążyliśmy się także dowiedzieć, że nieopłacalne jest inwestowanie w bazę treningową oraz akademię piłkarską. Wiemy także, że większość piłkarzy latem odejdzie, a nowy-stary dyrektor sportowy Bednarz postara się przeorganizować Wisłę tak by była bardziej perspektywiczna i bardziej Polska. Sezon moim zdaniem minął pod szyldem porażek na wielu płaszczyznach. Pozytywy, to utrzymanie się Lechii, mistrzostwo Śląska, no i spuszczenie sąsiadki i to w bezpośrednim starciu. Nadzieję na przyszły sezon upatruję w tym, że ktoś się sparzył frekwencją przy Reymonta oraz w tym, że mamy w drużynie kilka indywidualności mogących stanowić zalążek mocnej drużyny, a także w tym, że mamy „najlepszego polskiego trenera”, który mam nadzieję, że nie udowodnił swoich ponadprzeciętnych umiejętności tylko dlatego, że przyszło mu pracować w takich warunkach i w takim momencie.
http://wislakrakow.com/forum/signaturepics/sigpic26075_1.gif
Odpowiedz cytując