Przyjaznie przyjazniami, ale ja skonczylem mecz ogladac w 89 min. Zbyt surrealistyczne byloby to dla mnie i srednio przyjemne uczucie, patrzec jak rok po tym jak sam bawilem sie na murawie i na rynku, teraz swietuje tam inna druzyna. Ba, nie byloby takiego problemu gdyby mistrza zdobyl tu inny klub i panowie szybko zeszliby cieszyc sie do szatni.
Wiec przyjazn przyjaznia, ale sa pewne granice.
Nie wyobrazam sobie innego scenariusza niz walka Wisly o mistrzostwo w przyszlym sezonie. To jest obowiazek zarzadu, trenera, pilkarzy - sukcesy, feta, puchary musza wrocic do Krakowa.
Z calym szacunkiem do nowego mistrza - tak slabego nie bylo od czasu Zaglebia. Pilkarsko Wisla, Legia, Lech, przy wszystkich swoich problemach stoja moim zdaniem wyzej. Tak czy inaczej powodzenia w pucharach, bo bedzie baardzo potrzebne
Edit.
A co do wyniku, to uwazam, ze pilkarze, a kibice to dwa rozne swiaty. I jedni nie powinni ingerowac w sprawy drugich. Dostaja pieniadze za gre, za wygrywanie, za reprezentowanie klubu i na tym powinni sie skoncentrowac aby jako zawodowcy wykonywac to jak najlepiej. Zatkac sobie uszy odnosnie wszystkich sugestii, przyspiewek itp. Nie kalkulowac w zadnym wypadku tylko zawsze grac o zwyciestwo dla Wisly. Nie chce tu nic sugerowac, ale dziwnym trafem padl wynik jakiego wszyscy sie spodziewali. Dziekuje dobranoc.